Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: W regionie

Chcą powstrzymać „przesyłkę z Salwadoru”!

dodane 24.11.2014
[Dąbrowa Górnicza] Około 500 mieszkańców Dąbrowy Górniczej protestowało podczas wczorajszej pikiety w dąbrowskich Strzemieszycach. – „Przesyłka z Salwadoru” tylko przeważyła szalę. My walczmy już od ponad roku. Walczymy o zmianę przepisów tak, aby chroniły mieszkańców a nie zakłady. Żądamy cofnięcia decyzji o zezwoleniu na wwiezienie odpadów do Polski i ich transportu do Dąbrowy – mówi z determinacją Jerzy Raszke ze Stowarzyszenia Samorządne Strzemieszyce. W tej sprawie mieszkańcy Strzemieszyc mówią jednym głosem. Chcą zapewnienia, iż mogą czuć się bezpiecznie w swoich domach, w swoim mieście. – Nie chcemy, aby w Dąbrowie utylizowano odpady zza zagranicy. Chcemy, aby anulowano kontrakt na utylizację odpadów z Salwadoru w Sarpi – mówi Jerzy Raszke. – Walczymy też o określenie standardów powietrza. W lipcu dzieci przybiegły do domu krzycząc, że śnieg pada. Tak bardzo zapylone było powietrze. Wystarczy postawić na dłużej samochód i już widać, że karoseria cała pokryta jest pyłem. Chcemy dowiedzieć się, który zakład jest temu winien. Już nie wspomnę o tym, że odór jest tak silny, że w Strzemieszycach ciężko jest wieczorem otworzyć okno. Na uciążliwość zakładów produkcyjnych narzekają też mieszkańcy innych dąbrowskich dzielnic. – W Ząbkowicach też mamy problem z pyłem. Parapety są nim pokryte, w słońcu widać jak mienią się te opiłki. Mamy też ogromny problem z hałasem. W ciągu dnia nie jest to bardzo odczuwalne, ale wieczorem nie ma już możliwości otworzenia okna. Hałas jest bardzo kłopotliwy. A jeszcze kilka lat temu słychać było tu najwyżej świergot ptaków. Koniecznie trzeba wymusić jakieś działania na władzach – mówi Michał, mieszkaniec Ząbkowic. Stowarzyszenie Samorządne Strzemieszyce po wczorajszym proteście wystosowało petycję. – (…) Mieszkańcy jednym głosem mówią „NIE” dla dalszego niszczenia miasta i sprowadzania substancji niebezpiecznych dla naszego zdrowia. Stanowczo żądamy natychmiastowego podjęcia niezależnych badań, które wyjaśnią rzeczywisty poziom skażenia środowiska w Dąbrowie Górniczej i określą stan zagrożenia dioksynami, grzybami, pyłami i innymi groźnymi substancjami. Protestujemy przeciwko ukrywaniu tych zagrożeń przed mieszkańcami. To nie tylko odpady toksyczne z Salwadoru, ale działalność wielu firm, które lokalizuje się wśród naszych domów, niszczy życie i zdrowie ludzi. Tak dalej być nie może (…) – czytamy w petycji. Link do petycji: http://strzemieszyce.info/petycja-w-sprawie-odpadow-salwadoru/. Dokument ten można podpisać do środy. Potem zostanie złożony m.in. Prezydentowi RP, prezesowi Rady Ministrów, Marszałkowi Sejmu, Ministrowi Środowiska, Marszałekowi Województwa Śląskiego, Wojewodzie Śląskiemu, Prezydentowi Dąbrowy Górniczej, Przewodniczącemu Rady Miejskiej w Dąbrowie Górniczej oraz Głównemu Inspektorowi Ochrony Środowiska. Wideo relacja z protestu dostępna pod linkiem: http://www.youtube.com/watch?v=rJp1x7767A4&feature=youtu.be.   (maj)    

Powtórka z rozrywki

dodane 24.11.2014
[Region, Sosnowiec] Tradycji stało się zadość. Po sierpniowej wygranej 4:1 na inaugurację sezonu, w meczu przeniesionym z rundy rewanżowej Zagłębie po raz drugi pewnie ograło Stal. Tym razem pokonali w Mielcu rywali 4:0. Po kiepskich spotkaniach z drużynami z dołu tabeli sosnowiczanie w starciu z „sąsiadem” pewnie wypunktowali rywala. Zaczęło się od pięknego uderzenia z dystansu Łukasza Matusiaka, po którym bramkarz rywali musiał wyciągnąć piłkę z siatki. Dwie minuty po golu naszego środkowego pomocnika do siatki trafił Jakub Arak, który wykończył dokładne podanie Huberta Tylca. Rozpędzone Zagłębie szło za ciosem i w 37 minucie padł kolejny gol dla naszej drużyny. Tym razem po zespołowej akcji Arak, Dawid Ryndak, Tylec, na listę strzelców wpisał się ten ostatni. Jeszcze przed przerwą na 4:0 podwyższył Arak, dla którego było to trafienie numer dwa w tym meczu i dziewiąty gol w sezonie. Nasz napastnik dobił uderzenie Ryndaka, który skierował piłkę głową w poprzeczkę. Po przerwie nasza drużyna mogła jeszcze pokusić się o kolejne bramki, ale ostatecznie zakończyło się na czterech trafieniach. Szkoda tylko, że tych wszystkich bramek na żywo nie mogli obejrzeć kibice Zagłębia, którzy nie zostali wpuszczeni na trybuny mieleckiego stadionu. – Był to mecz, na który sztab szkoleniowy, piłkarze i kibice, którzy dziś nie mogli wejść na stadion, czekali. To zwycięstwo dedykujemy właśnie naszym fanom. Tyle po tym meczu mogę przekazać – powiedział na konferencji prasowej drugi trener Zagłębia, Daniel Wojtasz, który zastępował zawieszonego na dwa spotkania po meczu z Puszczą Niepołomice Mirosława Smyłę. (KP) Stal Mielec - Zagłębie Sosnowiec 0:4 (0:4)Bramki: Arak 2, Matusiak, Tylec Zagłębie: Fabisiak - Sierczyński, Jarczyk Ż, Markowski, Kutarba Ż - Matusiak, Dudek (85. Giel) - Ryndak Ż (77. Mularczyk), Szatan, Tylec (88. Budek Ż) - Arak (65. Tumicz).        

Sosnowiecka ekspozycja w Podziemiach Będzińskich

dodane 24.11.2014
[Sosnowiec, Będzin] Wystawę „Historyczne kolonie i osiedla robotnicze w Sosnowcu” ze zbiorów Muzeum w Sosnowcu można już oglądąć w w Podziemiach Będzińskich. Planszowa ekspozycja obrazuje kolonie i osiedla robotnicze, powstałe na terenie Sosnowca w wyniku intensywnego rozwoju przemysłowego miasta w II połowie XIX wieku.   Wraz z rozbudową i rozwojem infrastruktury przemysłowej na terenie Sosnowca powstały nowe założenia architektoniczne, przeznaczone dla kadry kierowniczej, robotników oraz ich rodzin. Jest to typ budownictwa patronackiego, nierozerwalnie związanego z zakładami przemysłowymi, takimi jak huty, kopalnie węgla kamiennego oraz zakłady przemysłu włókienniczego. Do dziś na terenie Sosnowca zachowało się, w różnym stopniu, blisko 50 tego typu założeń. Na tle ówczesnej chaotycznej zabudowy miejskiej Sosnowca budownictwo przyzakładowe wyróżnia się pod względem uporządkowania i spójności przestrzennej oraz formalnej. Najczęściej sytuowano je w dzielnicach oddalonych znacznie od obecnego centrum miasta. Najstarsze z osiedli, Henryków, powstało już w I połowie XIX w. Najmłodsze wznoszono jeszcze w latach 60. XX w. Kilka z zachowanych założeń i obiektów to prawdziwe perły architektoniczne. Zaliczyć do nich można dawny Dom Ludowy i ambulatorium osiedla w Ostrowach Górniczych wybudowane w stylu zakopiańskim z 1900 r., kolonię urzędniczą w Porąbce w stylu dworkowym z 1924 r., czy malowniczą kolonię urzędniczą Towarzystwa Akcyjnego Zakładów Kotlarskich i Mechanicznych „W. Fitzner i K. Gamper” z początku XX w. W zdecydowanej większości powstała infrastruktura mieszkaniowa to skupiska wielorodzinnych domów robotniczych, w swym charakterze porównywalna ze współczesnymi blokowiskami. W odróżnieniu od domów robotniczych, budynki urzędnicze i kadry kierowniczej charakteryzowały się wyższą estetyką i standardem socjalnym. W wyniku intensywnej przebudowy miasta w latach 70. XX w. zniszczeniu uległy całe osiedla bądź ich fragmenty. Większość z zachowanych domów patronackich do dziś służy mieszkańcom. Obecnie charakteryzuje je niższy standard socjalny, a czasem postępująca dewastacja wielu lokali i budynków. Niektóre z osiedli podlegają modernizacji i remontom, przy zachowaniu swojego własnego, indywidualnego charakteru.   (s)   foto.: Bartosz Gawlik

Zło żywi się strachem, czyli „Wij” w Teatrze Zagłębia

dodane 24.11.2014
[Region, Sosnowiec] Czy w dobie wszechobecnych efektów specjalnych, perfekcyjnie, bo komputerowo wykreowanych potworów, zjaw i straszydeł oraz kiczowatego kina spod znaku gore, na kimkolwiek mogą jeszcze zrobić wrażenie przekazywane z pokolenia na pokolenie opowiastki naszych dziadków, a nawet pradziadków? A jednak… Do tej właśnie skarbnicy ludowej wyobraźni, rodem z mickiewiczowskich Dziadów, sięgnęli twórcy zaproszeni przez Teatr Zagłębia.   Od piątku 21 listopada na sosnowieckiej scenie panoszy się „Wij. Ukraiński horror”, na podstawie opowiadania Mikołaja Gogola. I choć bazujący na liczącej sobie już blisko 200 lat opowieści, to jednak wnoszący dziwny powiew świeżości w dzisiejszą kulturę „bania się”. Filozof Choma i dwójka jego kolegów, żaków z kijowskiej uczelni, gubi drogę i trafia do domu z pozoru niegroźnie wyglądającej staruszki. Jedna noc zamienia życie młodego uczonego w pasmo przedziwnych zdarzeń z pogranicza snu i jawy, w których roi się od sił nieczystych i które zmroziłby krew w żyłach niejednego chwackiego młodziana.   Reżyser Łukasz Kos w swej adaptacji opowiadania stawia na prostotę przekazu, wprowadzając na scenę samego autora, jako narratora (w tej roli Krzysztof Korzeniowski, którego wygląd, niezwykle upodabniający go do ukraińskiego poety, oraz głos i intonacja idealnie wprowadzają widza w klimat snutej opowieści). Nie udziwnia na siłę, lecz niezwykle wiernie oddaje prozę Gogola. Nie oznacza to jednak, że idzie na przysłowiową „łatwiznę”, gdyż opowiadanie rozgrywające się na wielu płaszczyznach i w różnych miejscach, ze sporą liczbą postaci drugoplanowych oraz całą magiczną otoczką, łatwym do przeniesienia na deski teatru nie jest. Tymczasem Kos stosując nieskomplikowane rozwiązania w prosty, acz efektywny sposób wychodzi z tego zadania obronną ręką.   W rolę Chomy wciela się Aleksander Blitek, który, jak pamiętamy jego wcześniejsze role, chociażby z „Korzeńca”, wydaje się być wręcz stworzony do grania podobnych postaci: nieco nieokrzesanych i z łobuzerskim zacięciem. Wraz z resztą kozacko-seminaryjnej zgrai (Michał Bałaga, Piotr Bułka, Wojciech Leśniak, Tomasz Muszyński, Piotr Zawadzki) wprowadzają na scenę elementy humoru i tworzą bardzo zgrany, sceniczny zespół, tak przekonywujący, że przenosząc się w czasie nie bylibyśmy zdziwieni spotykając tę samą ekipę w przydrożnym, ukraińskim szynku.   Na szczególną uwagę zasługuje oprawa muzyczna (dzieło Adama Świtały), którą niemal w stu procentach na scenie i na żywo, tworzą sami aktorzy. To właśnie ona w dużej mierze oddaje atmosferę tajemniczości i ukraińskiego chutoru z początków XIX wieku. Zaś pieśni kozackie w wykonaniu męskiej części obsady są tak znakomicie zaintonowane, że chciałoby się aktorów TZ słuchać i oglądać w takim wydaniu częściej (tu przede wszystkim świetny Piotr Bułka jako Kozak Dorosz).   Pewien niedosyt może pozostawiać jedynie kulminacyjna scena, w której wreszcie możemy ujrzeć tytułowego Wija – króla gnomów, utytłanego błotem niziołka z powiekami do ziemi. W tej roli, wymiennie, młodziutcy Ezra i Rema Kosowie. Dziecięce głosy odzywające się w chwili, wydawałoby się, największego natężenia grozy, wprowadzają swego rodzaju zgrzyt w zbudowany z taką pieczołowitością klimat spektaklu, a nagłe zakończenie sztuki nie pomaga w pozbyciu się tego ambiwalentnego odczucia.   Być może nieco szkoda, iż na rzecz pozostawienia widza z uczuciem niedopowiedzenia, twórcy zrezygnowali z zakończenia znanego z opowiadania, w którym wieść o wydarzeniach z cerkwi dociera do Kijowa. Jeden z kolegów Chomy kwituje: „A ja wiem, dlaczego zginął: bo się wystraszył. Gdyby się nie bał, nic by mu wiedźma nie zrobiła. (…) Znam się dobrze na tym. U nas przecie w Kijowie wszystkie baby (…) to wiedźmy.” W tym prostym, podszytym ironią rozumowaniu, wprost wyrażona zostaje platońska myśl, iż strach jest oczekiwaniem zła. A to często nosimy w sobie, w najdrobniejszych uczynkach, często nie zdając sobie z tego sprawy. Zaś demony naszej duszy mogą zmaterializować się przed nami w najmniej oczekiwanym momencie, niekoniecznie pod postacią najdziwniejszych straszydeł…   „Wij” to kolejna interesująca propozycja w, jakże już w tej chwili różnorodnym, repertuarze Teatru Zagłębia. Wybierając się na spektakl warto jednak dobrze rozważyć zabranie ze sobą swoich najmłodszych pociech, gdyż nie wszystkie sceny mogą być dla nich odpowiednie. Natomiast dorośli widzowie, spragnieni tajemnicy, grozy i magii, wywiedzionych z prostego, ludowego folkloru, z pewnością nie powinni poczuć się zawiedzeni.   Izabela Kieliś   foto: Maciej Stobierski   „Wij. Ukraiński horror”   Na podstawie opowiadania Mikołaja Gogola pt. „Wij”. Tłumaczenie: Jacek Partyka   reżyseria i adaptacja: Łukasz Kos scenografia i kostiumy: Paweł Walicki muzyka: Adam Świtała premiera: 21.11.2014   Obsada: Agnieszka Bałaga – Okońska — Druga Baba; Żyd – Karczmarz Ryszarda Bielicka-Celińska — Jedna Baba Joanna Niemirska (gościnnie) — Wiedźma; Panienka Michał Bałaga — Seminarzysta; Kozak Owerko Aleksander Blitek — Filozof Choma Brutus Piotr Bułka — Tyberiusz Horobiec; Kozak Dorosz Krzysztof Korzeniowski — Gogol Wojciech Leśniak — Rektor; Kozak Jawtuch zwany Kołtun Tomasz Muszyński — Teolog Chalawa; Kozak Spiryd Piotr Zawadzki — Seminarzysta; Człowiek o twarzy jak łopata; Setnik oraz Ezra Kos / Rema Kos

Tauron wygrywa z Góralkami

dodane 24.11.2014
[Region, Dąbrowa Górnicza] Triumf siatkarek z Dąbrowy Górniczej. Tauron MKS pokonał po pięciosetowej walce BKS Aluprof Bielsko-Biała. Zaczęło się zgodnie z planem, czyli od wygranej w pierwszym secie naszego zespołu. Po remisowym początku Tauron dzięki dobrej grze w bloku i skutecznej zagrywce wyszedł na prowadzenie 8:5 i nie oddał go już do końca tej partii, choć momentami przewaga dąbrowianek była minimalna – 12:10, 18:17. To właśnie przy stanie 18:17 sprawy w swoje ręce wzięła Kastiaryna Zakreuskaya, która przerwała znakomitą serię na zagrywce byłej dąbrowianki Małgorzaty Lis, dzięki której bielszczanki praktycznie zniwelowały kilkupunktową przewagę. Po skutecznym ataku białorusinki weszła ona w pole zagrywki, które opuściła dopiero przy stanie 24:18 dla Tauronu. Wygrana w pierwszym secie podziałała na nasz zespół dekoncentrująco, gdyż dwie kolejne odsłony to wygrana bielszczanek. Druga odsłona to partia bez historii. Co prawda zaczęło się od 2:0 dla Tauronu, ale potem było już tylko gorzej, gdyż siedem kolejnych punktów z rzędu zdobyły przyjezdne. MKS stał, a rywalki grały, stąd też nie mógł dziwić wynik 8:20, a ostatecznie 13:25 na koniec tego seta. Kiedy w trzeciej partii Tauron prowadził 7:2 wydawało się, że to co najgorsze już za dąbrowskim zespołem. Nic bardziej mylnego. Po sześciu kolejnych akcjach na prowadzeniu były już rywalki, które przeważały, zwłaszcza w sposobie wykonania zagrywki, w czym największa zasługa Heleny Horki. Dąbrowianki nie mogły znaleźć sposobu na skutecznie grające bielszczanki, które systematycznie powiększyły przewagę, ostatecznie wygrywając do 17. Na szczęście te niepowodzenia nie załamały drużyny z Dąbrowy. Na początku seta o „być albo nie być” w tym meczu, nasz zespół złapał wiatr w żagle, poprawiła się zagrywka, szczelniejszy był blok, a co najważniejsze, ataki kończyły się zdobyczą punktową stąd wynik 8:2. Luz, który złapały dąbrowianki pozwolił Ozge Cemberci na bardziej kombinacyjną grę z użyciem środkowych bloku. Dobrze w tym elemencie spisywała się przede wszystkim Dominika Sobolska. Dzielnie walczyła także Amerykanka Gina Mancuso, która wróciła na parkiet po przerwie spowodowanej rozcięciem kolana w trakcie pojedynku. Tauron odzyskał pewność siebie, w pewnym momencie powiększył przewagę do dziesięciu punktów (21:11) i tym samym doprowadził do tie-break’a. Zaczęło się od prowadzenia 4:2 Aluprofu, szybko jednak nasz zespół doprowadził do stanu 5:5. To właśnie przy stanie remisowym po bardzo długiej i zaciętej akcji fantastycznym blokiem popisały się Lena Dziękiewicz i Ozge Cemberci (6:5). Po ataku Giny Mancuso zmiana stron odbyła się przy wyniku 8:6 dla MKS-u. Tuż po przerwie kolejny punkt dla zespołu z Dąbrowy Górniczej zdobyła Ozge Cemberci. Bielszczanki nie potrafiły przełamać nakręconych dąbrowianek, który wyszły nawet na czteropunktowe prowadzenie po bloku tureckiej rozgrywającej (11:7). Perfekcyjna kiwka po prostej Katsiaryny Zakreuskayi spowodowała, że MKS był tylko dwie piłki od wygrania meczu (13:9). W kolejnej akcji swój najlepszy element wykorzystała Eleonora Dziękiewicz i blokiem zdobyła następny punkt. Mecz zakończyła Tamara Kaliszuk po mocnym ataku z prawego skrzydła. (KP) Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza – BKS Aluprof Bielsko-Biała 3:2 (25:19, 13:25, 17:25, 25:15, 15:9) Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza: Cemberci, Kaliszuk, Mancuso, Zakreuskaya, Sobolska, Dziękiewicz, Urban (libero) oraz Staniucha-Szczurek, Łukaszewska, Piekarczyk, Strasz (libero).

Mistrzostwa Europy Sportowego Jiujutsu 2014

dodane 24.11.2014
[Jaworzno] 22 listopada br. w Jaworznie pod auspicjami Światowej Organizacji Sportowego Jiujutsu (World Sport Jiujutsu Organization – WSJO) rozegrano Mistrzostwa Europy w kategoriach seniorów, dzieci, młodzików, juniorów oraz weteranów (+35 lat). Zawody w Jaworznie zdominowali reprezentanci Polskiej Organizacji Jiujutsu, drużynowi wicemistrzowie świata z 2013 roku, którzy w zeszłym roku ulegli jedynie reprezentacji Kazakhstanu. Jednak najlepszym zawodnikiem tegorocznych Mistrzostw Europy w klasie seniorów został Lukas Scheppe z Niemiec, który zwyciężył w wadze lekkiej do 70 kg. Podczas walki sportowej Jiujutsu punktowane są ciosy, kopnięcia i rzuty. Skutecznie wykonana dźwignia, duszenie lub ucisk mięśnia zmuszający przeciwnika do poddania, kończy pojedynek przed upływem regulaminowego czasu walki. Z uwagi na bogaty repertuar technik, zawodnik uczestniczący we współzawodnictwie sportowym Jiujutsu musi być wszechstronnie przygotowany. W stójce walczący preferują typowe dla boksu ciosy, jak również charakterystyczne dla karate kopnięcia. Gdy dojdzie do zwarcia, dążą do sprowadzenia przeciwnika do parteru poprzez zastosowanie technik charakterystycznych dla judo oraz zapasów. Z kolei w parterze liczą się umiejętności typowe dla grapplingu i brazylijskiego Jiu-Jitsu. Głównym sędzią prestiżowej imprezy, współfinansowanej przez gminę Jaworzno w ramach zadania „Rozwój sportów walki”, stanowiącej kwalifikacje do przyszłorocznych Mistrzostw Świata Sport Jiujutsu, był dwukrotny mistrz świata w tej dyscyplinie, Tomasz Guja. Polski ruch sportowego Jiujutsu reprezentowali sportowcy z Bytomia, Chrzanowa, Chojnic, Gdańska, Jaworzna, Jeleniej Góry, Kobyłki, Mikołajek, Poznania, Przemyśla, Szczytna, Sosnowca, Szczecina, Tarnowskich Gór, Zawiercia oraz z Zielonej Góry. Wysoki poziom zaprezentowali na zawodach weterani. W wadze lekkiej Mirosław Nowik z Zielonej Góry minimalnie na punkty pokonał reprezentanta Włoch, doświadczonego Pasquale Stanzione, który aktualnie jest trenerem kadry narodowej Senegalu. Jak przystało na prawdziwych fighterów, wszyscy zawodnicy wykazali niezwykłą determinację i odwagę. W wadze ciężkiej weteranów na najwyższym podium stanął Andrzej Jabłoński z Zawiercia, który dopiero po ogłoszeniu końcowego werdyktu zorientował się, że ma złamaną kończynę górną. W walce finałowej kategorii najlżejszej (do 65 kg) Paweł Nadolski doznał złamania żebra. Pomimo ciężkiego urazu zawodnik z Przemyśla jeszcze dwukrotnie poderwał się do walki. W końcu jednak musiał uznać się za pokonanego, gdy przeciwnik po wykonaniu kolejnego rzutu ponownie upadł na jego klatkę piersiową. Postawa reprezentantów Polskiej Organizacji Jiujutsu świadczy o niezwykłej woli walki. Finały seniorów oraz weteranów rozegrane zostały w ramach specjalnej gali, której towarzyszyła oprawa muzyczna i światła. W kategoriach dzieci (7-13 lat) najwięcej zwycięstw odnieśli reprezentanci Węgier i Polski. Z kolei w młodzikach (14-15) dominowali Włosi, Niemcy, Bułgarzy i Węgrzy. Na najniższym podium w tej grupie wiekowej stanęli zawodnicy z Bośni Herzegoviny. Efektowny finałowy pojedynek w wadze lekkiej juniorów (16-18 lat) stoczył Adam Pasztor i Jonny Le. Walka była niezwykle zacięta i wyrównana. Gdy do końca starcia pozostało zaledwie kilka sekund, zawodnik z Węgier skutecznie zastosował duszenie gilotynowe zmuszając przeciwnika do odklepania.   W kategorii dzieci znakomicie walczył Wiktor „Dziki” Proksa, który dwa pojedynki zakończył przed upływem regulaminowego czasu walki. Trenujący na co dzień w Centrum Sztuk Walki „GujaKan” ośmiolatek pozwolił by Stefan Sekulić z Bośni Hercegowiny powalczył zaledwie kilka sekund. Skutecznie wykonane duszenie zza pleców zmusiło przeciwnika do poddania się. W podobny, efektowny sposób „Dziki” zakończył także pojedynek finałowy. W konkurencji mocowania Jiujutsu bezkonkurencyjny był Patryk „Gonzo” Ficoń, który pokonał kolejnych przeciwników i wywalczył złoto w kategorii 8-9 latków. Na podium stanęli również ich klubowi koledzy: Milan Olej, Agata Zgud, Oskar Grzybek, Filip Kras, Marcel Hulbój, Dawid Krupiński, Andrzej Węgrzynowicz, Kasper Westenholc, Wiktoria Ziober i Damian Baran. Podopieczni Tomasza Guji wywalczyli łącznie 16 medali, w tym 4 złote, 6 srebrnych i 6 brązowych. Liderzy zagranicznych zespołów bardzo wysoko ocenili poziom, przebieg, jak również organizację imprezy, czego wyrazem stały się liczne, oficjalne podziękowania dla organizatora i gospodarza zawodów, którym była Jaworznicka Szkoła Walki Wręcz Guja Jiujutsu. Na początku przyszłego roku kadra Polskiej Organizacji Jiujutsu wyjeżdża na tournée do Gruzji, gdzie w ramach promocji Sport Jiujutsu polscy zawodnicy będą brać udział w seminariach, pokazach i sparingach. Mistrzowie Europy Sportowego Jiujutsu Jaworzno 2014   Walka sportowa Jiujutsu seniorów: Waga extra lekka – Marcin Welk (Polska)  ze Szczytna Waga lekka – Lukas Scheppe (Niemcy) z Berlina Waga średnia – Dawid Oleksiak (Polska) z Sosnowca Waga półciężka – Oskar Ślepowroński (Polska) z Kobyłki Waga ciężka – Jacek Szewczak (Polska) ze Szczytna Otwarta kategoria seniorek – Karolina Dzięgielewska (Polska) ze Szczytna     Mocowanie Jiujutsu seniorów:   waga extra lekka – (Polska) waga lekka – Lukas Scheppe (Niemcy) waga średnia – Dariusz Pawlikowski (Polska) waga półciężka – Konrad Rybicki (Polska) waga ciężka – Grzegorz Szatkowski (Polska) waga lekka seniorek – Marta Kudasik (Polska) waga ciężka seniorek – Karolina Dzięgielewska (Polska)   Samoobrona Sportowa: Grzegorz Wieszeń i Roman Wieszeń (Polska)   Realistyczna samoobrona: Roman Wieszeń (Polska)     Medaliści Jaworznickiej Szkoły Walki Wręcz Guja Jiujutsu: Oskar Grzybek – złoty medal w walce sportowej Jiujutsu w kategorii 7 lat   Wiktor Proksa – złoty medal w walce sportowej Jiujutsu w wadze ciężkiej chłopców 8-9 lat   Patryk Ficoń - złoty medal w mocowaniu Jiujutsu oraz srebrny medal w wadze ciężkiej chłopców 8-9 lat   Wiktoria Ziober – złoty medal w walce sportowej Jiujutsu kategorii dziewcząt 10-11 lat   Milan Olej – srebrny medal w mocowaniu Jiujutsu w kategorii dzieci 7 lat   Filip Kras – srebrny medal w walce sportowej Jiujutsu w wadze lekkiej chłopców 8-9 lat   Marcel Hulbój – srebrny medal w walce sportowej Jiujutsu i srebrny medal w mocowaniu Jiujutsu w wadze lekkiej chłopców 10-11 lat   Kacper Westenholc – srebrny medal w mocowaniu Jiujutsu i brązowy medal w walce sportowej Jiujutsu w wadze lekkiej chłopców 12-13 lat   Dawid Krupiński - brązowy medal w walce sportowej Jiujutsu w wadze lekkiej chłopców 10-11 lat   Agata Zgud – brązowy medal w walce sportowej Jiujutsu w kategorii dzieci 7 lat   Adam Węgrzynowicz – brązowy medal w mocowaniu Jiujutsu w kategorii dzieci 7 lat   Damian Baran – brązowy medal w walce sportowej Jiujutsu i brązowy medal w mocowaniu Jiujutsu w wadze lekkiej juniorów (16-18 lat).   (s)

Jak będą utylizować odpady z Salwadoru?

dodane 21.11.2014
[Dąbrowa Górnicza] Toksyczne odpady z Salwadoru mają dotrzeć do zakładu Sarpi w Strzemieszycach w połowie grudnia. Jest to 21 ton odpadów ciekłych spakowanych w beczki z tworzywa sztucznego, 46 ton odpadów stałych oraz 4 tony pustych ale zanieczyszczonych opakowań. Dąbrowski zakład od momentu modernizacji instalacji, czyli już od 11 lat, zajmuje się utylizacją tego typu odpadów. – Zdecydowanie nie jest to największa ilość odpadów, jakie przerabiał nasz zakład. Obecny transport po przybyciu do Sarpi zostanie spalony w temperaturze powyżej 1100 stopni C, gwarantującej całkowity rozkład substancji organicznej. W procesie spalania powstaje żużel, który jest poddawany analizie chemicznej na zawartość całkowitego węgla organicznego i straty po prażeniu. Są to wskaźniki obrazujące prawidłowość prowadzenia procesu spalania – wyjaśnia Barbara Farmas, wiceprezes zarządu Sarpi. Uspokaja także, iż odpady te spalane są w wysokiej temperaturze po to, by wyeliminować ich negatywny wpływ na zdrowie mieszkańców. Jakość spalin ma być kontrolowana poprzez ciągły monitoring obejmujący pomiar stężenia pyłu, tlenku węgla, dwutlenku węgla, S02, HCl, HF, tlenków azotu oraz całkowitego węgla organicznego. Jak podkreśla Barbara Farmas, ciepło odzyskane w procesie spalania służy później do produkcji energii elektrycznej, a odpady powstałe po procesie spalania i oczyszczania spalin przekazywane są innym firmom posiadającym zezwolenia i technologie do dalszego ich bezpiecznego i ostatecznego przetworzenia. Firmy te zlokalizowane są poza Dąbrową Górniczą. – SARPI Dąbrowa Górnicza podjęła się unieszkodliwienia tych odpadów po szczegółowym zapoznaniu się z ich składem i własnościami, po konsultacjach dotyczących sposobu pakowania oraz transportu, w tym po zasięgnięciu opinii zagranicznych specjalistów koncernu Veolia. Czynności związane z klasyfikacją, sortowaniem i pakowaniem odpadów na miejscu w Salwadorze wykonywane były przez specjalistów chemików grupy Veolia oraz pracownika SARPI Dąbrowa Górnicza, chemika który także brał udział w tych pracach – informuje Barbara Farmas. W jej opinii właściwe zaklasyfikowanie i zapakowanie odpadów pozwoli na zapewnienie bezpieczeństwa w transporcie i wyeliminowanie wszelkich pośrednich czynności rozładunkowych. – Agrochemikalia są groźne w momencie, kiedy wnikają do gleby, do wód. Dlatego należy je oczyścić – tłumaczy Farmas. Przypomnijmy, że pojutrze, w niedzielę o godz. 13.00, w Strzemieszycach odbędzie się pikieta przeciwko sprowadzeniu do zakładu odpadów z Salwadoru. Organizuje ją Stowarzyszenie Samorządne Strzemieszyce oraz mieszkańcy Dąbrowy Górniczej. – Zaproponowaliśmy spotkanie zarządowi stowarzyszenia, podczas którego moglibyśmy na spokojnie pojąć próbę wyjaśnienia tej sytuacji, ale póki co nie otrzymaliśmy odpowiedzi – twierdzi Farmas. (maj)

W niedzielę derby województwa

dodane 21.11.2014
[Region, Dąbrowa Górnicza] W niedzielne popołudnie, o godzinie 14:45, siatkarki Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza podejmą BKS Aluprof Bielsko-Biała. Zapowiada się emocjonująca batalia. W poprzednim tygodniu dąbrowianki wróciły na drogę zwycięstw. Po trzech porażkach z największymi Orlen Ligi, zespół z Dąbrowy Górniczej wygrał w 1/16 finału Pucharu CEV z Dynamo Rompres Bukareszt 3:1, a w ubiegłą sobotę ograł u siebie Developres SkyRes Rzeszów także 3:0. Drużyna BKS-u Aluprof Bielsko-Biała dobrze rozpoczęła sezon, ponieważ wygrała swoje pierwsze cztery mecze. Były to jednak pojedynki z zespołami ze słabszej połówki tabeli. Dopiero w piątej kolejce zespół z Bielska-Białej zagrał z Chemikiem Police, któremu uległ 0:3. Podobnie jak MKS, bielszczanki mają już za sobą spotkania z PGE Atomem Treflem oraz Impelem Wrocław, jednakże, w porównaniu do dąbrowianek, BKS potrafił tym rywalom urwać po jednym punkcie. Na dodatek w spotkaniu z Impelem Wrocław ekipa z Bielska-Białej była o krok od zwycięstwa, a tie-breaka przegrała wynikiem 21:23. Warto dodać, że w obecnych rozgrywkach trenerem BKS-u jest były II trener dąbrowskiej drużyny, Leszek Rus, który związany był z Tauronem Banimexem przez 6 lat i święcił z nią największe triumfy, m.in. dwukrotne zdobycie Pucharu Polski, czy wicemistrzostwo Polski. Historia spotkań pomiędzy MKS-em a BKS-em jest bardzo długa i kolorowa. Rywalizacja zawsze jest zacięta i ciężko wskazać faworyta. Ostatnie starcie miało miejsce w ćwierćfinale poprzedniego sezonu, gdy Tauron Banimex trzykrotnie pokonał swojego rywala 3:1, 3:0 u siebie, oraz 3:2 w Bielsku-Białej. W historii starć tych dwóch drużyn znana jest także przyjaźń kibiców jednego i drugiego zespołu. Między innymi w ubiegłym sezonie kluby kibica znajdowały się w jednym sektorze i wspierały obie ekipy. Taka sytuacja powtórzy się też podczas niedzielnego spotkania – do hali „Centrum” wróci klub kibica MKS. Dzięki temu można zapewnić, że podczas meczu na trybunach będzie bardzo gorąco. Mecz Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza – BKS Aluprof Bielsko-Biała odbędzie się w niedzielę o godzinie 14:45. Podczas spotkania w hali „Centrum” nie zabraknie popularnego Tauronka, malowania twarzy, czy też gry w siatkówkę plażową na konsoli Xbox Kinect. Gadżety dla kibiców ufundował także Zbigniew Szydlik, właściciel Zakładu Instalacji Sanitarnych i Robót Ogólnobudowlanych. Bilety na to spotkanie można nabyć przez internet klikając w link http://www.mks.dabrowa.pl/bilety/impreza/31/tauron-banimex-mks-dabrowa-gornicza-vs-bks-aluprof-bielsko-biala.html lub w Sklepie Kibica w Nemo Wodny-Świat. Natomiast w dniu meczu od godziny 13:45 bilety będą dostępne w kasie hali „Centrum". Od tej godziny kibice będą mogli też wejść na halę przez główne wejścia. Ceny biletów zależą od ich kategorii. Bilety kategorii VIP (sektory F, G, I oraz J) kosztują 25 zł (normalny) i 20 zł (ulgowy). Bilety w sektorach od A do E są dostępne w cenie 19 zł (normalny), 15 zł (ulgowy), 45 zł (rodzinny 2+1), 47 zł (rodzinny 2+2). Bilety w sektorach od M do X za wyjątkiem U kosztują 15 zł (normalny), 12 zł (ulgowy), 36 zł (rodzinny 2+1), 37 zł (rodzinny 2+2). Bilet ulgowy przysługuje emerytom, rencistom, osobom niepełnosprawnym wraz z ich opiekunami oraz osobom posiadającym legitymację szkolną lub studencką do 26 roku życia. Natomiast bilet rodzinny przysługuje dwóm osobom dorosłym odpowiednio z jednym lub dwojgiem dzieci do 14 roku życia. Dzieci do 4 roku życia nie muszą posiadać biletu pod warunkiem, że przez cały czas trwania meczu będą siedzieć na kolanach rodzica lub opiekuna. (KP)
Wróć
Nowsze 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247 248 249 250 251 252 253 254 255 256 257 258 259 260 261 262 263 264 265 266 267 268 269 270 271 272 273 274 275 276 277 278 279 280 281 282 283 284 285 286 287 288 289 290 291 292 293 294 295 296 297 298 299 300 301 302 303 304 305 306 307 308 309 310 311 312 313 314 315 316 317 318 319 320 321 322 323 324 325 326 327 328 329 330 331 332 333 334 335 336 337 338 339 340 341 342 343 344 345 346 347 348 349 350 351 352 353 354 355 356 357 358 359 360 361 362 363 364 365 366 367 368 369 370 371 372 373 374 375 376 377 378 379 380 381 382 383 384 385 386 387 388 389 390 391 392 393 394 395 396 397 398 399 400 401 402 403 404 405 406 407 408 409 410 411 412 413 414 415 416 417 418 419 420 421 422 423 424 425 426 427 428 429 430 431 432 433 434 435 436 437 438 439 440 441 442 443 444 445 446 447 448 449 450 451 452 453 454 455 456 457 458 459 460 461 462 463 464 465 466 467 468 469 470 471 472 473 474 475 476 477 478 479 480 481 482 483 484 485 486 487 488 489 490 491 492 493 494 495 496 497 498 499 500 501 502 503 504 505 506 507 508 509 510 511 512 513 514 515 516 517 518 519 520 521 522 523 524 525 526 527 528 529 530 531 532 533 534 535 536 537 538 539 540 541 542 543 544 545 546 547 548 549 550 551 552 553 554 555 556 557 558 559 560 561 562 563 564 565 566 567 568 569 570 571 572 573 574 575 576 577 578 579 580 581 582 583 584 585 586 587 588 589 590 591 592 593 594 595 596 597 598 599 600 601 602 603 604 605 606 607 608 609 610 611 612 613 614 615 616 617 618 619 620 621 622 623 624 625 626 627 628 629 630 631 632 633 634 635 636 637 638 639 640 641 642 643 644 645 646 647 648 649 650 651 652 653 654 655 656 657 658 659 660 661 662 663 664 665 666 667 668 669 670 671 672 673 674 675 676 677 678 679 680 681 682 683 684 685 686 687 688 689 690 691 692 693 694 695 696 697 698 699 700 701 702 703 704 705 706 707 708 709 Starsze

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl