Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: W regionie

Słodko-gorzkie życie miejskiej pszczoły

dodane 08.05.2019
[Region] Ponad półtora roku temu na dachu Wydziału Prawa i Administracji UŚ umieszczono sześć uli. Naukowcy z Uniwersytetu Śląskiego postanowili zbadać m.in. wpływ środowiska miejskiego i związanych z nim czynników stresogennych na funkcjonowanie pszczół. O tym, czy owadom przypadł do gustu uniwersytecki kampus i jak smakuje miejski miód, opowiadają mgr Łukasz Nicewicz, jeden z pomysłodawców utworzenia pasieki, oraz dr hab. prof. UŚ Mirosław Nakonieczny kierujący Katedrą Fizjologii Zwierząt i Ekotoksykologii UŚ, opiekun przedsięwzięcia. Kiedy w sierpniu 2017 roku na terenie uniwersyteckiego kampusu pojawiło się kilka uli, naukowcy zadawali sobie pytanie, jak na kondycję pszczół wpłynie intensywny ruch samochodowy, ograniczony dostęp do pokarmu czy zanieczyszczenie powietrza. Na dachu Wydziału Prawa i Administracji, gdzie umiejscowione zostały drewniane konstrukcje, przez cały rok panują raczej trudne warunki, z jakimi owady muszą się zmierzyć. Nie była to jednak pierwsza miejska pasieka w Polsce, w związku z czym naukowcy wierzyli, że przedsięwzięcie uda się zrealizować z powodzeniem. Pomysłodawcami utworzenia pasieki byli doktorant mgr Łukasz Nicewicz oraz dr Agata Bednarek z Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska UŚ, opiekę nad całym przedsięwzięciem sprawują dr hab. prof. UŚ Mirosław Nakonieczny, kierownik Katedry Fizjologii Zwierząt i Ekotoksykologii UŚ, oraz dr hab. Alina Kafel pracująca w tej katedrze. Na potrzeby projektu została wyselekcjonowana specjalna odmiana owadów, które miały gromadzić pyłek z miododajnych roślin występujących na pobliskich terenach. Zapewnienie w miarę swobodnego dostępu do pokarmu było jednym z warunków powodzenia tej szczególnej inicjatywy. Jak przyznawali pomysłodawcy, najmniej obawiali się interakcji między ludźmi i owadami, pasieka została bowiem zlokalizowana w trudno dostępnym miejscu, minimalizującym ryzyko niepożądanych kontaktów, a co za tym idzie, także potencjalnych użądleń. – Mimo iż znajdują się na terenie kampusu już ponad półtora roku, myślę, że jest wielu studentów, a może i pracowników Wydziału Prawa i Administracji, którzy nawet nie wiedzą, że na dachu obiektu stoją ule. Dodam, że przy wejściu do budynku znajduje się stosowna informacja. Nie słyszałem też o przypadkach, by pszczoły odwiedzały sale wykładowe. Bardzo dobrze przemyśleliśmy lokalizację – mówi mgr Łukasz Nicewicz. Dodatkowo na potrzeby eksperymentu naukowego w tym samym czasie powstała druga, tradycyjna pasieka w przestrzeni wiejskiej oddalonej około 100 km od Katowic. Naukowcy obserwują więc funkcjonowanie obu rojów, aby porównać, jak spokrewnione ze sobą roje radzą sobie w środowisku miejskim i wiejskim. Zadaniem biologów jest nie tylko prowadzenie badań, lecz również dbałość o pasiekę. – Mgr Łukasz Nicewicz oraz dr Agata Bednarek opiekują się ulami. Ja tylko od czasu do czasu przyglądam się z zainteresowaniem, jak pracują – mówi prof. Mirosław Nakonieczny. – Już wiemy, że miejskie rodziny osiągają zdecydowanie większe liczebności oraz że w poprzednim roku wyprodukowały dwa razy więcej miodu. Opieka nad pasieką wiąże się z dużą odpowiedzialnością i polega przede wszystkim na monitorowaniu, czy z pszczołami nie dzieje się nic niepokojącego. Naukowcy dysponują na przykład narzędziami pozwalającymi kontrolować wielkość roju. Jak wyjaśnia mgr Łukasz Nicewicz, na wiosnę trzeba dokładać do uli kolejne plastry z woskiem, które ograniczają rozrost rodziny. – Oczywiście pszczoły same mogą takie plastry budować, ale jeśli w pewnym momencie wyroiłoby się ich zbyt wiele, mogłyby narozrabiać w mieście – tłumaczy doktorant. Jeśli rój byłby w pewnym momencie zbyt duży, wówczas część pszczół prawdopodobnie zdecydowałaby się opuścić uniwersytecką pasiekę i poszukać dla siebie nowej życiowej przestrzeni. Dodatkowe plastry sprawiają natomiast, że pszczoły mają się czym zająć. Monitorowanie stanu pasieki jest również ważne ze względu na trudne warunki atmosferyczne panujące na dachu wydziału. Chodzi przede wszystkim o odnotowywane wysokie temperatury w okresie letnim. Jak wyjaśnia doktorant, i z tym wyzwaniem pszczoły poradziły sobie świetnie. – Zaobserwowaliśmy, że owady angażują do schładzania gniazda wiele osobników, które osiadają przy wylotku uli i wywołują ruch powietrza, obniżając w ten sposób panującą wewnątrz temperaturę. To bardzo ciekawe i sprawdzone wśród pszczół rozwiązanie – mówi naukowiec. Warto wspomnieć o ograniczonej bazie pokarmowej w przestrzeni miejskiej. Dbałość o tereny zielone sprawia jednak, że pomimo niewielkich powierzchni zielonych w mieście cały czas coś kwitnie. Na przykład Muzeum Śląskie programowo nasadza rośliny miododajne, a naukowcy w bezpośrednich rozmowach z dyrekcją umocnili jedynie słuszność takiego działania. – Można powiedzieć, że nasze pszczoły to intelektualistki. Mieszkają po sąsiedzku z prawnikami, a po pyłek latają do Muzeum Śląskiego i Biblioteki Śląskiej – komentuje prof. Mirosław Nakonieczny. Okazało się, że owady miały duży dostęp do pożywienia, w najbliższej okolicy rośnie bowiem wiele gatunków roślin miododajnych. – Kiedy porównywaliśmy ilość zgromadzonego pyłku i nektaru w katowickich ulach do tego, który zebrały ich siostry w pasiece tradycyjnej, okazało się, że pszczoły miejskie potrafiły pozyskać prawie dwukrotnie więcej pożywienia, a co za tym idzie, wyprodukować także więcej miodu. To było zaskakujące odkrycie – przyznaje mgr Łukasz Nicewicz. W tym sensie wiejskie pola rzepaku i gryki przegrały z niepozorną wydawałoby się przestrzenią w centrum Katowic. – Wczesną wiosną można się więc było zachwycać miodem z wierzb rosnących nad Rawą. Potem pszczoły produkowały miód z lipy z okolicznych parków z domieszką kocimiętki z terenów Muzeum Śląskiego. Akurat ten miód lipowy miał bardzo interesujący, lekko ziołowy posmak. Na koniec nieliczni mogli spróbować jeszcze miodu spadziowego – mówi doktorant. W związku z tym, że pasieka zlokalizowana jest w zanieczyszczonym środowisku miejskim, zarówno miód, jak i pyłek pszczeli zostały przebadane pod kątem obecności ołowiu, kadmu, a także mikroelemntów – cynku i miedzi. W planach są także oznaczenia wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych (WWA). Dotychczasowe wyniki wykazują, że miód z uniwersyteckich uli nie różni się pod względem czystości od produktu z pasieki tradycyjnej. Naukowcy zwracają uwagę na inne ważne aspekty, które mają wpływ na funkcjonowanie pszczół i pokazują, jakim wyzwaniem dla owadów może okazać się miejska przestrzeń. Mgr Łukasz Nicewicz przyznaje, że w tym czasie wykonanych zostało więcej badań, niż pierwotnie zaplanowano. Analizy z wykorzystaniem biomarkerów stresu pokazały m.in., że uniwersyteckie pszczoły doświadczają więcej czynników uznawanych za stresogenne niż owady żyjące w pasiece kontrolnej. Oznacza to, że w organizmach pszczół żyjących w kampusie UŚ wytwarzanych jest więcej mechanizmów obronnych przed uszkodzeniami DNA wynikającymi na przykład z obecności jonów metali ciężkich w środowisku. – W tym przypadku mamy do czynienia ze zjawiskiem kompensacji. Z jednej strony można mówić o występującym w mieście zjawisku multistresu, na który składa się wiele czynników stresogennych, działających jednak na niskim poziomie. O ile każdy z nich, rozpatrywany oddzielnie, nie ma istotnego wpływu na funkcjonowanie żywego organizmu, o tyle skumulowane i działające w dłuższym czasie (przez całe życie pszczoły) oddziałują już w sposób znaczący. Z drugiej strony są takie aspekty, które wynagradzają ów miejski stres – wyjaśnia prof. Mirosław Nakonieczny. Takimi czynnikami rekompensującymi mogą być: większa dostępność pokarmu oraz mniejsza liczba wyspecjalizowanych drapieżców polujących na pszczoły. Celem kolejnych badań, których podjęła się dr Agata Bednarek, było sprawdzenie, które osobniki lepiej radzą sobie z odnajdowaniem pokarmu. W tym przypadku okazało się, że przodują owady żyjące w tradycyjnej pasiece. Naukowcy tłumaczą ten wynik trudniejszym i okresowym dostępem do roślin miododajnych na wsi, w wyniku czego tamtejsze pszczoły muszą być bardziej wrażliwe na poszukiwania. Sprawdzali również umiejętność orientowania się w przestrzeni i zapamiętywania drogi do ula i w tym przypadku bieglejsze okazały się pszczoły żyjące w mieście. – Spójrzmy na przestrzenny rozkład Katowic. Jest to skomplikowana architektura pełna licznych przeszkód z perspektywy małych owadów. Wyobraźmy sobie, ile korytarzy i labiryntów muszą pokonać, aby dotrzeć na przykład w okolice Biblioteki Śląskiej… Tak doskonalą swoją pamięć – mówi doktorant. Jak dodaje, w najbliższym czasie prowadzone będą m.in. badania, których celem jest sprawdzenie, czy czynniki stresogenne nasilają się w określonych miesiącach. Wyniki pozwolą jeszcze lepiej zaplanować opiekę nad uniwersytecką pasieką. W przyszłości naukowcy chcą także dzielić się wiedzą i doświadczeniem z innymi osobami zajmującymi się miejskimi pasiekami lub chcącymi je założyć. Małgorzata Kłoskowicz Foto: Małgorzata Kłoskowicz, Agnieszka Szymala  

Wywalczyli drużynowe mistrzostwo na mistrzostwach Polski

dodane 08.05.2019
[Będzin, Dąbrowa Górnicza] W Będzinie odbyły się Mistrzostwa Polski Juniorek i Juniorów do lat 16 i 20 oraz Weteranek i Weteranów w Trójboju Siłowym Klasycznym, których organizatorem było Stowarzyszenie Centrum Formy Dąbrowa Górnicza wraz z Ośrodkiem Sportu i Rekreacji w Będzinie. W mistrzostwach wystartowało 154 zawodników i zawodniczek z 23 klubów z całej Polski.  Zawodnicy Stowarzyszenia Centrum Formy Dąbrowa Górnicza wywalczyło drużynowe mistrzostwo  w kategorii  „ Juniorki i Juniorzy do lat 20”. W pierwszym dniu mistrzostw startowały juniorki i juniorzy do lat 16. Duży sukces  odniosła Nelly Kwaśkiewicz, która w kategorii juniorek do 57 kg wywalczyła złoty medal. Zawodniczka już w drugim podejściu przysiadów poprawiła rekord Polski na 108 kg, a chwilę później podwyższyła o kolejne 3 kg wstając z sztangą ważącą 111 kg. W wyciskaniu Nelly zaliczyła tylko pierwsze podejście na 55 kg, a dwie kolejne próby pobicia rekordu Polski na ciężarze 58 kg tym razem się nie powiodły. W martwym ciągu zawodniczka zalicza wszystkie trzy podejścia, a ostatnie z sztangą ważącą 128 kg, co jest nowym rekordem Polski w tej grupie wiekowej. Nelly uzyskała 294 kg w trójboju, co również jest nowym rekordem Polski do lat 16 wyższym od poprzedniego o 6,5 kg w kategorii 57 kg. Na najlepszą zawodniczkę do lat 16 Nelly według nowej punktacji IPF zajęła bardzo wysokie drugie miejsce uzyskując 531,54681 pkt. W kategorii juniorek do 52 kg do lat 20 z najniższą wagą wśród rywalek startowała Zuzanna Kula, która już w pierwszym podejściu zrobiła rekord Polski w przysiadzie 109 kg, który chwilę później poprawiła na 112,5kg. Rekord ten został poprawiony minutę później przez Aleksandrę Blajer na 115 kg. Zuza próbowała w trzecim podejściu pobić ten rekord na 116 kg, jednak próba ta zakończyła się niepowodzeniem. W wyciskaniu zawodniczka również zaczynała od rekordu Polski 67,5 kg wyciskając sztangę bezbłędnie, a chwilę później poprawiając go na 70 kg. Trzecia próba do ciężaru 71 kg już się nie powiodła. W martwym ciągu Zuzanna zalicza w drugim podejściu 135 kg a kolejna trzecia próba z sztangą ważącą 137,5 kg wyrównania swojego rekordu życiowego  się nie powiodła. Zawodniczka uzyskała 317,5 kg w trójboju poprawiła poprzedni rekord Polski w trójboju o 20 kg do lat 20. Ponadto Zuzanna Kula była najlepszą zawodniczką z pośród wszystkich startujących zawodniczek uzyskując 636,0744 pkt. IPF. W kategorii 57 kg swój, prawdopodobnie ostatni start w tej kategorii, zaliczyła Sabina Durok. Mimo spalenia pierwszej próby przysiadów na 127,5 kg, zawodniczka zaliczyła ten ciężar w drugiej próbie i w ostatnim podejściu ustanowiła nowy rekord polski w swojej kategorii z wynikiem 131 kg. W wyciskaniu Sabina zalicza w drugim podejściu 65 kg, jednak trzecia próba na ciężarze 68 kg i próba pobicia rekordu polski tym razem kończy się niepowodzeniem. W martwym ciągu zawodniczka również zalicza dwa pierwsze podejścia, w pierwszej próbie 135 kg, a w drugiej 145 kg. W trzeciej próbie postanawia zaatakować rekord Polski na 154,5 kg, lecz niestety sztanga tym razem okazała się za ciężka. Sabina uzyskał 341 kg w trójboju i oczywiście złoty medal a w klasyfikacji na najlepszą zawodniczkę stanęła obok Zuzanny Kuli na drugim miejscu. W silnie obsadzonej kategorii 63 kg startowały dwie nasze reprezentantki. Miejsce tuż za podium  zajęła Justyna Labun, zawodniczka mimo zbijania wagi, dała z siebie wszystko na co było ją stać tego dnia. W przysiadzie Justyna zaliczyła tylko pierwsze podejście na 100 kg, a dwie kolejne próby na ciężarze o 5 kg większym się nie powiodły. Wyciskanie zawodniczka zaczynała od 62,5 kg, następnie w drugiej próbie zaliczyła 67,5 kg, rezygnując z trzeciego podejścia. W martwym ciągu Justyna zalicza 135 kg w drugiej próbie, lecz niestety mimo walki 140 kg w trzecim podejściu dające jej srebrny medal okazało się zbyt ciężkie. Justynka kończy zawody z rekordem życiowym 302,5 kg w trójboju. W tej samej kategorii startowała Mariola Buszman, która w przysiadzie również zaliczyła tylko pierwsze podejście na ciężarze 85 kg. Kolejne dwa podejścia na 95 kg niestety nie zostały zaliczone przez sędziów. Mimo spalenia pierwszego podejścia na 50 kg na wciskaniu, zawodniczka nie poddała się i w kolejnej próbie zaliczyła ten ciężar oraz kolejne podejście na 55 kg. Mariola martwy ciąg zaczynała od 105 kg a zaliczając bezbłędnie wszystkie podejścia kończy z wynikiem 122,5 kg. Zawodniczka uzyskała 262,5kg w trójboju oraz siódme miejsce w swojej kategorii wagowej. W kategorii 72 kg nasz klub reprezentowała Agata Latocha debiutantka i zarazem nowa zawodniczka, która świetnie się spisała zaliczając chyba jako jedyna wszystkie dziewięć podejść. Dziewczyna z walecznym sercem, robiąc przysiady bez nakolanników, bezbłędnie zaliczyła wszystkie trzy podejścia z ostatecznym wynikiem 90 kg w wyciskaniu. W trzeciej próbie zawodniczka otrzymała dodatkowe podejście i wywalczyła swój rekord życiowy zaliczając 62,5 kg. Martwy ciąg to zdecydowanie najsilniejszy bój Agaty, gdyż zawodniczka zaliczając wszystkie podejścia zakończyła martwy ciąg z wynikiem 155 kg, co w sumie dało jej w trójboju 307,5 kg i srebrny medal. Reprezentantki Stowarzyszenia Centrum Formy w składzie: Zuzanna Kula, Sabina Durok, Agata Latocha, Justyna Labun oraz Mariola Buszman wywalczyły w klasyfikacji drużynowej pierwsze miejsce uzyskując 44 pkt. Na drugim miejscu uplasowały się zawodniczki Teamu Wrocław z tą sama ilością punktów, na trzecim Klub Sportowy Kobra Kościan z 24 pkt. Nie zabrakło także na starcie starszych zawodniczek, które stanęły na podium w kategorii do 63 kg w grupie wiekowej (40-49 lat). Swój trójbojowy debiut miała Aneta Olsiewicz, która w przysiadzie w drugim podejściu zaliczyła 75 kg. Niestety, ciężar o 10 kg większy okazał się zbyt ciężki tego dnia. Zdecydowanie najlepszym był bój zawodniczki, czyli wyciskanie, gdzie zaliczając wszystkie próby uzyskała okrągłe 60 kg. W martwym ciągu Aneta również zaliczyła wszystkie podejścia z końcowym wynikiem 115 kg. Zawodniczka wywalczyła 250 kg w trójboju oraz srebrny medal w swojej kategorii. Tamara Gotówko, również w tej samej kategorii wiekowej i wagowej, w przysiadzie zalicza wszystkie podejścia ostatecznie na 95 kg. Wyciskanie zawodniczka rozpoczyna od 30 kg. Mimo spalenia drugiego podejścia na 37,5 kg, Tamara w ostatnim podejściu powtórzyła ten ciężar i udało się go zaliczyć. W martwym ciągu zawodniczka zalicza wszystkie próby uzyskując 105 kg. Tamara otrzymuje brązowy medal w swojej kategorii z wynikiem 237,5 kg w trójboju. W kategorii do 72 kg startowała Katarzyna Kowalik Mistrzyni Europy Bikini Fitness Weteranek, która równie zaprezentowała się bardzo dobrze na pomoście w Będzinie zaliczając wszystkie podejścia. W przysiadzie Kasia uzyskał 100 kg. W Wyciskaniu zawodniczka zalicza w pierwszej próbie 45 kg, a kończy z wynikiem 55 kg. Martwy ciąg równie dobrze podszedł Kasi, gdyż założyła lekko wszystkie podejścia, a 115 kg w trzeciej próbie ze sporym zapasem. W całym trójboju zawodniczka uzyskała 270 kg i srebrny medal. Debiutant w zawodach trójbojowych Dawid Margas w kategorii do 83 kg juniorów do lat 16 wywalczył brązowy medal uzyskując w trójboju 397,5 kg. Przysiady bardzo dobrze poszły zawodnikowi, gdyż zaliczył wszystkie podejścia ostatecznie uzyskując wynik 155 kg. W wyciskaniu Dawid zaliczył jedynie pierwsze podejście na 82,5 kg  a dwie kolejne próby na 87,5 kg się nie powiodły. W martwym ciągu również zalicza jedynie pierwszą próbę na 160 kg, niestety dwie kolejne próby do ciężaru 170 i 175 kg nie zostały zaliczone. Arek Kostecki w kategorii 59 kg zaliczył wszystkie podejścia przysiadów kończąc z rezultatem 160 kg. W drugiej próbie wyciskania Arek zgłasza 107,5 kg, które zostało spalone, jednak w trzecim podejściu zaliczył ten ciężar. W martwym ciągu zawodnik zaliczył wszystkie podejścia, a w ostatnim podejściu poprawił rekord Polski w kategorii 59 kg do lat 20 z wynikiem 195,5 kg. W trójboju uzyskał 463 kg, co dało mu złoty medal. W tej samej kategorii startował również Marcin Krzesiński. Zawodnik zaliczył wszystkie podejścia przysiadów z końcowym wynikiem 120 kg. W wyciskaniu w drugiej próbie Marcin zaliczył równe 100 kg, lecz niestety podejście na ciężarze o 5 kg większym nie zostało zaliczone. Martwy ciąg zawodnik rozpoczynał bezpiecznie od 105 kg, lecz w ostatniej próbie dodaje do tego wyniku aż 30 kg, uzyskując 135 kg w martwym ciągu, a 355 kg w całym trójboju, co dało mu trzecie miejsce. Mateusz Gałuszka, debiutujący w trójboju, spisał się znakomicie w kategorii do 74 kg. W przysiadzie zawodnik zaliczając bezbłędnie wszystkie podejścia uzyskuje wynik 185 kg w trzeciej próbie, co już na samym początku daje mu sporą przewagę nad rywalami. W wyciskaniu Mateusz zalicza jedynie pierwsze podejście na 112,5 kg, niestety dwie kolejne próby na 117,5 kg nie zostały zaliczone. Martwy ciąg zawodnik zaczyna od 200 kg, największym ciężarem wśród zawodników z tej kategorii. W kolejnej próbie zalicza 212,5 kg, lecz niestety ostatnie podejście pod 222,5 kg się nie powiodło. W kategorii 83 kg startował Igor Pniak, który jak na pierwszy start równie dobrze sobie poradził. Zaliczając bezbłędnie wszystkie podejścia przysiadów zawodnik uzyskał 180 kg w tym boju. Wyciskanie również tego dnia poszło po jego myśli, ponieważ zaliczył wszystkie próby, kończąc na 120 kg. W drugiej próbie martwego ciągu Igor zaliczył 160 kg, czyli ciężar o 10 kg większy niż w poprzednim podejściu. Niestety, ostatnia próba dołożenia kolejnego 10 kg się nie powiodła. Zawodnik w najbardziej obsadzonej kategorii uplasował się na jedenastym miejscu z wynikiem 460 kg. Bartosz Roszer, młody ale już doświadczony zawodnik startujący w kategorii 93 kg, w pierwszej próbie przysiadów nie zalicza 212,5 kg, ale druga próba jest już udana. W wyciskaniu swoim koronnym boju już w pierwszym podejściu zalicza bezbłędnie 160 kg. Podobnie jak kolejne podejście na 165 kg. Trzecia próba na ciężarze 167,5 kg była już nieudana. Martwy ciąg Bartek zaczynał od 205 kg, zaliczając bez problemów, w drugiej próbie zaliczył 212,5 kg. Ostatnie podejście do ciężaru 220 kg było już nie udane. Kończy zawody z wynikiem 582,5 kg, co dało zawodnikowi srebrny medal. Szymon Uszyński z kategorii 105 kg pierwsze podejście przysiadów rozpoczynał równym ciężarem co jego największy rywal, czyli od 215 kg. Kolejnego podejścia na 227,5 kg Szymon nie zalicza, jednak w trzeciej próbie zgłasza 235 kg i podejście zostaje zaliczone. W wyciskaniu zawodnik uzyskał wynik 130 kg w drugim podejściu, niestety trzecie na 135 kg nie zostało zaliczone. Martwy ciąg miał zadecydować, czy Szymon zdobędzie złoty, czy tylko srebrny lub brązowy medal. W martwym ciągu w swoim koronny boju, który bardzo często decyduje o końcowym sukcesie w trójboju, Szymon zalicza wszystkie trzy podejścia. Nie mając nic do stracenia, po zaliczeniu w drugim podejściu 252,5 kg w trzeciej próbie zgłasza 270 kg, aż o 17,5 kg więcej. Piękna walka zawodnika w tym boju i ostateczny wynik w trójboju 635 kg dało mu tytuł Mistrza Polski. Juniorzy do lat 20 w składzie: Arkadiusz Kostecki, Mateusz Gałuszka, Szymon Uszyński, Bartosz Roszer oraz Marcin Krzesiński wywalczyli tytuł drużynowego Mistrza Polski do lat 20. Także starsi panowie z Mistrzostw Polski wracają z medalami. W kategorii 74 kg weteranów 40-49 lat Marek Remiszewski zaliczając wszystkie podejścia przysiadów w  ostatniej próbie ustanowił nowy rekord Polski  z wynikiem 183 kg. W wyciskaniu leżąc zawodnik już w pierwszym podejściu zalicza ciężar 140kg. W kolejnym podejściu Marek zalicza 146 kg poprawiając swój rekord Polski z marcowych Mistrzostw Polski seniorów o 1 kg. Martwy ciąg nasz reprezentant rozpoczynał bezpiecznie od 195 kg, które lekko zalicza. Kolejne podejście na 210 kg również zostało zaliczone. Trzecie podejście na 225 kg, mimo ogromnej walki zawodnika do samego końca nie zostało zaliczone. Wynik w trójboju 539 kg dał mu złoty medal. W kategorii 83 kg tej samej grupy wiekowej debiutował w trójboju Tomasz Dębicki. Zawodnik  zaliczył wszystkie podejścia przysiadów z końcowym wynikiem 130 kg. Wyciskanie Tomasz zaczynał od 110 kg, które zostało spalone za brak komendy. Na szczęście kolejne na 115 kg oraz późniejsze zostaje zaliczone. W martwym ciągu zawodnik zalicza wszystkie trzy podejścia. Udaje mu się podnieść 150 kg w ostatniej próbie. Tomasz w swoim debiucie uzyskał równe 400 kg w trójboju i czwarte miejsce. Mikołaj Kowalik w kategorii wagowej 105 kg nie zalicza swojego pierwszego podejście przysiadów na 180 kg, ale druga próba na tym ciężarze jest już udana. Niestety, kolejną próbę przysiadu na ciężarze 190 kg sędziowie uznali za zbyt płytką i nie zaliczyli tego podejścia. W wyciskaniu, zaliczając wszystkie próby, ustanawia w trzecim podejściu rekord Polski 186 kg. Martwy ciąg zawodnik rozpoczynał od 180 kg, które lekko zaliczył. Kolejna próba na 190 kg nie została zaliczona przez sędziów, jednak zgłoszone w trzecim podejściu równe 200 kg udało się podnieść i zaliczyć. Mikołaj uzyskał 566 kg w trójboju oraz pierwsze miejsce w swojej kategorii wagowej. W kategorii weteranów 50-59 lat do 74 kg startował Ireneusz Irek Franusik. Mimo iż pierwsze podejście przysiadów na 125 kg zostało spalone, dwie kolejne próby zawodnik wykonał bezbłędnie i zaliczył 140 kg w trzecim podejściu. W wyciskaniu Ireneusz zalicza 80 kg w drugiej próbie, a w martwym ciągu 145 kg, uzyskując 365 kg w trójboju, co wystarczyło do zdobycia srebrnego medalu. W kategorii weteranów 60-69 lat w wadze 83 kg reprezentował stowarzyszenie Marian Cofalik. Zawodnik zaliczył wszystkie podejścia przysiadów z wynikiem końcowym 180 kg. W wyciskaniu leżąc w drugiej próbie zalicza ciężar 90 kg, lecz niestety próba dodania 2,5 kg do tego wyniku się nie powiodła. W martwym ciągu Marian zalicza 195 kg w drugiej próbie i uzyskuje 465 kg w całym trójboju. Tym samym został wicemistrzem Polski. Nasz najstarszy zawodnik, oraz jeden z najstarszych zawodników na tych zawodach Jan Sowa, startował w kategorii 83 kg weteranów powyżej 70 lat. Zawodnik spalił pierwsze podejście przysiadów na 115 kg, lecz powtórzone w kolejnej próbie zostało zaliczone, podobnie jak 127,5 kg w trzeciej. W wyciskaniu  Jan Sowa bezbłędnie zaliczył wszystkie próby, ustanawiając nowy rekord Polski na ciężarze 90,5 kg, a chwilę później poprawił go na 92,5 kg. W martwym ciągu zawodnik zaliczył jednie pierwsze podejście na ciężarze 140 kg, dwie kolejne próby na 150 kg się nie powiodły. Zawodnik uzyskał 360 kg w trójboju, co wystarczyło do srebrnego medalu. Grzegorz Leski

Festiwal Kultura Natura zabrzmi w NOSPR

dodane 07.05.2019
[Region] W piątek, 10 maja, rozpocznie się V Festiwal Katowice Kultura Natura. W siedzibie Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, do 19 maja, odbędzie się dziesięć koncertów. – W tym roku idea przewodnia festiwalu brzmi „Kobieta. Boska kobiecość, kobieca boskość. Od metafizyki do muzyki” – mówi Jowita Kokosza, kierownik Działu Promocji. – W repertuarach koncertów znajdą się kompozycje podejmujące kwestie kobiecości w muzyce, powstałe na przestrzeni wielu epok i obejmujące szerokie spektrum gatunków. Szczególne miejsce zajmą koncertowe wykonania dwóch niezwykłych oratoriów, „Joanna d’Arc na stosie” Arthura Honeggera oraz „Król Edyp” Igora Strawińskiego, z udziałem Zbigniewa Zamachowskiego. Rozmaite interpretacje tej myśli przewodniej rozciągają się od dedykowanych konkretnym kobietom-władczyniom symfonii Józefa Haydna, przez romantyczne pieśni Roberta Schumanna, twórczość koreańskiej wokalistki jazzowej Youn Sun Nah, aż po dzieła fortepianowe Aleksandra Skriabina, gdzie kobiecość przyjmuje metaforyczny, boski charakter – wyjaśnia. Podczas konferencji prasowej zapowiadającej to wyjątkowe wydarzenie, organizatorzy i władze miasta podkreślali znaczenie, jakie festiwal pełni w krajowym kalendarzu koncertowym. Tegoroczna edycja będzie ponadto pierwszą, w której programowaniu brała udział nowa dyrektor festiwalu i dyrektor NOSPR, Ewa Bogusz-Moore. – Idee przewodnie kolejnych odsłon festiwalu mają stanowić jedynie punkt wyjścia do własnych interpretacji. Układając repertuar chcieliśmy uniknąć dydaktyki, staramy się aby muzyka była drogowskazem dla przemyśleń melomanów – mówił Eugeniusz Knapik, prezes Stowarzyszenia Katowice Kultura Natura. – Dobór repertuaru jest dla nas ogromną przyjemnością, ponieważ mamy możliwość zrealizowania naszych muzycznych marzeń i zaproszenia największych gwiazd z całego świata – dodał Wojciech Stępień, członek rady programowej festiwalu i Stowarzyszenia. Jak podkreśliła natomiast wiceprezydent Katowic Marzena Szuba, Kultura Natura, to flagowy festiwal muzyki klasycznej i władze miasta z radością wspierają jego rozwój. Festiwal został w 80 proc. zaprogramowany przez Ewę Bogusz-Moore, pełniącą od września 2018 funkcję dyrektor naczelnej i programowej NOSPR. – Staraliśmy się bardzo szeroko pokazać tegoroczny temat przewodni, zarazem mamy świadomość, że ten festiwal mógł rozwinąć się do obecnej rangi tylko w Katowicach. Dlatego zdecydowaliśmy się pokazać wyjątkowo silny związek z miastem i lokalną społecznością poprzez zaproszenie abonamentowiczek NOSPR do współtworzenia identyfikacji wizualnej tegorocznej edycji – powiedziała Ewa Bogusz-Moore. Przegląd Katowice Kultura Natura rozpocznie się w piątek, 10 maja, i potrwa do niedzieli, 19 maja, obejmując dziesięć wyjątkowych koncertów w wykonaniu zarówno największych światowych gwiazd jak i świetnych polskich artystów. Oprócz NOSPR wystąpią najsłynniejsze światowe orkiestry i zespoły kameralne jak Philharmonia Orchestra, Mozarteumorchester Salzburg, Jerusalem Quartet, wybitni dyrygenci, m.in. Alondra de la Parra, Riccardo Minasi oraz znakomici soliści: Nikolai Lugansky, Viktoria Mullova, Urszula Kryger czy Dame Sarah Connolly. Więcej informacji na www.nospr.org.pl i www.kulturanatura.eu.   Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia ma jeszcze jeden powód do dumy – została przyjęta do międzynarodowej organizacji ECHO, skupiającej najlepsze sale koncertowe Europy. Dzięki staraniom dyrektor naczelnej i programowej, Ewy Bogusz-Moore, NOSPR stała się częścią sieci łączącej 21. najbardziej opiniotwórczych instytucji w świecie europejskiej muzyki klasycznej. Dołączenie do tego wyjątkowego klubu możliwe jest tylko na specjalne zaproszenie jednego z członków organizacji. Barbican Centre w Londynie, wiedeńskie Musikverein oraz Konzerthaus, Concertgebouw w Amsterdamie czy Philharmonie de Paris – to tylko niektórzy z członków The European Concert Hall Organisation, czyli w skrócie ECHO, organizacji zrzeszającej najbardziej prestiżowe sale koncertowe Starego Kontynentu. Instytucje te pełnią szczególną rolę w nadawaniu tonu europejskiemu życiu muzycznemu i wytyczaniu nowych trendów w kulturze. Do tego grona dołączyła Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia w Katowicach, dysponująca spektakularną salą koncertową, cieszącą się opinią jednej z najlepszych na świecie pod względem akustycznym. NOSPR została zaproszona do sieci ECHO przez dyrektora Elbphilharmonie w Hamburgu, Christopha Lieben-Seuttera, po wrześniowym koncercie NOSPR w Niemczech.   Wśród 21. sal składających się na sieć ECHO, NOSPR jest drugą z Europy Środkowo-Wschodniej, po budapesztańskim Pałacu Sztuk Müpa. Podobnie Ewa Bogusz-Moore jest dopiero drugą kobietą wśród dyrektorów wszystkich tworzących ECHO instytucji. - Dzięki dołączeniu do tak wyjątkowego klubu zyskujemy możliwość realnego kształtowania europejskiego życia muzycznego – mówi pani dyrektor. - Współpracując z instytucjami zrzeszonymi w ECHO jesteśmy w stanie częściej zapraszać do nas najlepsze europejskie orkiestry i vice versa, liczymy że dzięki tej współpracy nasza orkiestra częściej będzie pojawiała się w najważniejszych europejskich salach i na największych festiwalach muzycznych – dodaje.   (TS)

„Punkt krytyczny. Energia odNOWA” – seans filmowy z WWF Polska

dodane 07.05.2019
[Sosnowiec] Miejska Biblioteka Publiczna w Sosnowcu zaprasza w czwartek 9 maja o godz. 18.00 do Auli Zagłębiowskiej Mediateki przy ul. Kościelnej 11 na spotkanie z przedstawicielką WWF Polska, specjalistką ds. Polityki Klimatyczno-Energetycznej Martą Anczewską oraz na wyjątkowy pokaz filmu „Punkt krytyczny. Energia odNOWA”. Wstęp wolny.   „Punkt krytyczny. Energia odNOWA” to pierwszy polski, pełnometrażowy film na temat zmiany klimatu i nieuchronnej rewolucji energetycznej. Dowiadujemy się z niego co sprawiło, że równowaga klimatu na Ziemi została zachwiana i jakie są tego skutki.   Czy realna jest przyszłość oparta na węglu i ropie, czy można poradzić sobie ze smogiem i co musi się wydarzyć, żeby nie doszło do tragedii na miarę zagłady dinozaurów? Odpowiedzi na te i wiele innych, intrygujących pytań szuka aktor Marcin Dorociński. Cały świat, a więc także Polska stoją przed widmem powodzi, suszy, braku wody pitnej i jedzenia. Ciepłe kaloryfery w chłodne dni, lody w lecie, światło, czy woda w kranie, o paliwie do samochodu nie wspominając, to nie wszystko z czego nie chcemy zrezygnować, ale będziemy zmuszeni wytwarzać energię w inny sposób. Dlatego uwaga zwrócona jest również na kwestię alternatywnych źródeł energii i problemów z jakimi borykają się w naszym kraju ich zwolennicy.   Film ostrzega, ale przede wszystkim proponuje rozwiązania mogące pomóc powstrzymać nadchodzącą katastrofę. Te zmiany już zachodzą, są widoczne także w Polsce. Właśnie znaleźliśmy się w Punkcie Krytycznym.   (s)

Blisko 6 tys. wniosków Mama 4+ w ciągu dwóch miesięcy

dodane 06.05.2019
[Region] Do oddziałów ZUS w województwie śląskim, po dwóch miesiącach obowiązywania programu Mama 4+, wpłynęło blisko 6 tysięcy wniosków. W całym kraju liczba ta przekroczyła 51 tysięcy.   Choć przepisy dotyczące Rodzicielskiego Świadczenia Uzupełniającego obowiązują dopiero od 1 marca już od połowy lutego oddziały odnotowywały spore zainteresowanie tym tematem, a dokumenty składane były jeszcze przed dniem wejścia w życie przepisów. Do 30 kwietnia do śląskich oddziałów ZUS wpłynęło 5892 wnioski. Wciąż jesteśmy liderem wśród województw w Polsce jeśli chodzi o zainteresowanie tym świadczeniem. W podziale na oddziały ZUS, których w kraju jest 43, rybnicki oddział jest na trzecim miejscu, po oddziale w Gdańsku i Rzeszowie, jeśli chodzi o liczbę złożonych wniosków o RSU.   Statystka wojewódzka Do 30 kwietnia do Oddziału w Rybniku i inspektoratów wpłynęło 2282 dokumenty. Na drugim miejscu w województwie, pod względem liczby złożonych wniosków o RSU, jest zabrzański oddział, w którym przyjęto 1132 wnioski. Na trzecim miejscu jest oddział ZUS w Bielsku-Białej z liczbą 718 wniosków. W oddziale ZUS w Chorzowie złożono 712 wniosków, a w Częstochowie - 590. Najmniej wniosków o RSU wpłynęło do placówek należących do sosnowieckiego oddziału - 458. Wnioski rozpatrywane są na bieżąco i już w 5642 sprawach zapadły decyzje. W zdecydowanej większości osoby starające się o to świadczenie są w wieku od 60 do 69 lat - 4253. Natomiast 1240 wniosków złożyły osoby w wieku 70-79 lat, a tylko 13 - w wieku 90-99 lat. Wśród wszystkich osób zgłaszających się o świadczenie Mama 4+ jest aż 136 osób, które wychowały co najmniej 10 dzieci. Dla kogo świadczenie Wnioski o Rodzicielskie Świadczenie Uzupełniające cały czas są przyjmowane. Warunkiem otrzymania jest spełnienie wymagań ustawowych. Przypomnijmy świadczenie przysługuje: matce, która ukończyła 60 lat, urodziła i wychowała lub wychowała co najmniej czworo dzieci i nie ma dochodu zapewniającego niezbędne środki utrzymania, a także ojcu, który ukończył 65 lat i wychował co najmniej czworo dzieci, w przypadku śmierci matki dzieci albo porzucenia dzieci przez matkę lub w przypadku długotrwałego zaprzestania wychowywania dzieci przez matkę. Rodzicielskie świadczenie uzupełniające może być przyznane ojcu, jeśli nie posiada dochodu zapewniającego niezbędne środki utrzymania. Świadczenie przysługiwać będzie nie tylko w przypadku wychowywania własnych dzieci, ale także w razie wychowywania dzieci współmałżonka, dzieci przysposobionych lub przyjętych na wychowanie w ramach rodziny zastępczej (z wyjątkiem rodziny zastępczej zawodowej).   Kto nie dostanie świadczenia Świadczenie nie przysługuje osobie uprawnionej do emerytury lub renty w wysokości co najmniej najniższej emerytury. Rodzicielskie świadczenie uzupełniające nie przysługuje również osobie, która jest tymczasowo aresztowana lub odbywa karę pozbawienia wolności (oprócz osób, odbywających karę pozbawienia wolności w systemie dozoru elektronicznego). Ponadto Prezes ZUS (lub KRUS) może odmówić przyznania rodzicielskiego świadczenia uzupełniającego: osobie, którą sąd pozbawił władzy rodzicielskiej lub której sąd ograniczył władzę rodzicielską przez umieszczenie dziecka lub dzieci w pieczy zastępczej, a także w przypadku długotrwałego zaprzestania wychowywania dzieci.   Wysokość świadczenia Świadczenie nie ma stałej kwoty, lecz nie może przekroczyć wysokości najniższej emerytury, która od 1 marca wynosi 1100 zł brutto. Oznacza to, że osoba, która spełnia warunki wymagane do przyznania świadczenia, nigdy nie pracowała i nie ma prawa do emerytury lub renty - może uzyskać prawo do świadczenia w kwocie 1100 zł. Natomiast osoba, która pobiera emeryturę lub rentę w kwocie niższej niż wysokość najniższej emerytury - może mieć przyznane rodzicielskie świadczenie uzupełniające w wysokości dopełnienia do kwoty najniższej emerytury.   Beata Kopczyńska regionalny rzecznik prasowy ZUS województwa śląskiego

Ponad 2,5 tys. wniosków w sprawie przeliczenia emerytury dla kobiet z rocznika 1953

dodane 06.05.2019
[Region] Do oddziałów ZUS w województwie śląskim wpłynęło ponad 2,5 tys. wniosków o wznowienie postępowania w sprawie przeliczenia emerytury dla kobiet z rocznika 1953. W całym kraju liczba ta przekroczyła 23 tysiące. Na początku marca Trybunał Konstytucyjny zakwestionował przepis, na podstawie którego emerytury kobiet urodzonych w 1953 r., przyznawane po ukończeniu powszechnego wieku emerytalnego, były pomniejszane o wypłacone dotychczas tzw. emerytury wcześniejsze. Do 23 kwietnia ZUS przyjmował wnioski o wznowienie postępowania, a tym samym przeliczenie świadczenia zgodnie z wyrokiem. Liczba spraw, które wpłynęły do oddziałów ZUS w województwie śląskim wyniosła 2571, w tym 2542 skargi do ZUS oraz 29 skarg do sądu. Najwięcej skarg w naszym województwie wpłynęło do Oddziału ZUS w Bielsku-Białej - 731, a najmniej w Oddziale ZUS w Częstochowie - 241. Do chorzowskiego ZUS wpłynęło 517 spraw, do rybnickiego oddziału - 284, w oddziale ZUS w Sosnowcu - 325. W zabrzańskim oddziale odnotowano ich 470. Ponad 1,2 tys. skarg dotyczyło decyzji wydanych ponad 5 lat temu, co zgodnie z art. 146 Kodeksu postępowania administracyjnego oznacza, że ZUS nie może wydać ponownej decyzji w tej sprawie. Artykuł 146 wyraźnie precyzuje, że jeżeli nawet zapadł wyrok TK, ale decyzja była doręczona ponad 5 lat temu, to nie można wznowić postępowania. 445 skarg, złożonych w śląskich oddziałach, nie dotyczyła przedmiotowej sprawy, bo np. złożyły je osoby z innego rocznika niż 1953, mężczyźni lub kobiety, które nie pobierały emerytury wcześniejszej. Pozostałe przypadki ZUS rozpoznaje zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego. Jeśli chodzi o nasze województwo w 72 sprawach wydano decyzję, z czego w 56 przypadkach ma ona pozytywny skutek finansowy. W naszym województwie najniższa kwota wzrostu świadczenia wynosi 7,36 zł, najwięcej zyskała klientka oddziału ZUS w Sosnowcu, po przeliczeniu jej emerytura wzrosła o 1752,47 zł. To jak na razie najwyższy wzrost w skali kraju. ZUS przypomina, że panie, które nie złożyły skargi do 23 kwietnia z przyczyn od siebie niezależnych (np. z uwagi na pobyt w szpitalu), mogą w terminie 7 dni od ustania przyczyny uniemożliwiającej terminowe zgłoszenie skargi zgłosić prośbę o przywrócenie tego terminu. Do prośby tej powinny dołączyć także skargę o wznowienie postępowania. Natomiast osoby, których sprawa w przeszłości skończyła się wyrokiem sądu, mają czas na złożenie skargi do sądu do 21 czerwca (trzy miesiące od wyroku TK).   Beata Kopczyńska regionalny rzecznik prasowy ZUS województwa śląskiego

Prawie 1000 osób ścigało się w Dąbrowie Górniczej 

dodane 06.05.2019
[Dąbrowa Górnicza] – Pogoda nas nie rozpieszczała, ale nasi zawodnicy udowodnili, że są zaprawieni w boju – mówi Dariusz Leśniewski, organizator Bike Atelier MTB Maratonu, który wczoraj odbył się w Dąbrowie Górniczej. Mimo trudnych warunków w różnych kategoriach ścigało się tam blisko 1000 miłośników dwóch kółek.   – To może być mocny rowerowy akcent na zakończenie majówki – mówili organizatorzy Bike Atelier MTB Maratonu przed wczorajszym wyścigiem w Dąbrowie Górniczej. Nie pomylili się. – Nie brakowało błota, było chłodno, jednak temperatura kolarskich emocji była wysoka – mówi Grzegorz Smaczyński, organizator jednego z najpopularniejszych maratonów rowerowych w Polsce. – Pogoda nas nie rozpieszczała, ale nasi zawodnicy udowodnili, że są zaprawieni w boju – dodaje jego kolega Dariusz Leśniewski. W różnych kategoriach wystartowało w Dąbrowie Górniczej blisko 1000 osób.   Na 61-km dystansie Pro nie mieli sobie równych zawodnicy CST 7R MTB Teamu. Wśród mężczyzn zwyciężył Karol Rożek, który pokonał Adriana Brzózkę i Wojciecha Halejaka z JBG2 Cryospace MTB Teamu. Najszybszą wśród pań była koleżanka Rożka z grupy, Michalina Ziółkowska. Wygrała w Dąbrowie Górniczej z Anną Sadowską z Bike Atelier Teamu i Sandrą Adamczyk z Orion Art-Stal Teamu. Zacięta rywalizacja toczyła się również na krótszym dystansie Hobby. 28-km trasę wśród mężczyzn najszybciej pokonał Tomasz Pierwocha (Bike Store Bielsko), przed Szymonem Stawowym i Maciejem Ścierskim (RK Aluminium Bike Team). Najszybszą kobietą na tym dystansie była Aleksandra Andrzejewska (Bike Store Bielsko), 2. miejsce zajęła Izabela Dudek (Peva Polska MTB Team), 3. Małgorzata Kustra-Kapol (Tomazi Bike Team).   – Jechało się bardzo przyjemnie, mimo że pogoda była, jaka była. Trasa pozytywnie mnie zaskoczyła, przede wszystkim dlatego, że nie było wielkiego błota, jestem bardzo zadowolony. Deszcz nawet poprawił warunki, gdyby nie on, byłoby dużo piachu w zębach – mówi Tomasz Pierwocha, zwycięzca na dystansie Hobby. – Było ciężko, mokro i zimno, nie brakowało błota, ale daliśmy radę – dodaje Tomasz Czerwiński startujący na dystansie Pro. Dąbrowski chłód nie przestraszył też Marioli Pietras. – Pogoda zrobiła swoje, wolę się ścigać, gdy jest trochę cieplej. Nie było łatwo, ale trasa była bardzo fajna – przyznaje.   Organizatorzy Bike Atelier MTB Maratonu cieszą się z tych słów. – Zawodnicy są zadowoleni, więc maraton można zaliczyć do udanych. Pogoda zrobiła nam psikusa, ale ścigać można się w każdych warunkach – podkreśla Dariusz Leśniewski.   Był to już kolejny Bike Atelier MTB Maraton, który odbył się w Dąbrowie Górniczej. To właśnie w tym mieście zorganizowano zeszłoroczny finał całego cyklu. – Startowaliśmy już z Błędowa, z Pogorii III, tym razem ruszyliśmy z Ujejsca. Mam nadzieję, że to urozmaicenie podoba się uczestnikom – mówi Wojciech Juroff z Wydziału Promocji i Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta w Dąbrowie Górniczej. Jego zdaniem nowe miejsce pozwoliło cieszyć się jazdą w terenie stworzonym do rowerowej rywalizacji. – Trasa była mocno interwałowa, z wieloma podjazdami i zjazdami. Góra Borowa, okolice Trzebiesławic i Tucznawy to chyba najciekawszy rowerowy teren w Dąbrowie Górniczej – tłumaczy, dodając, że miasto stara się jak najbardziej sprzyjać miłośnikom dwóch kółek. – W centrum miasta przygotowujemy drogi rowerowe, które powinny w dogodny sposób prowadzić do terenów rekreacyjnych.   Następny wyścig z cyklu Bike Atelier MTB Maraton odbędzie się 19 maja w Ustroniu. – Tam zaczynają się u nas w tym roku góry. To będzie pierwsze prawdziwie górskie MTB w sezonie – zapowiada Dariusz Leśniewski.     (s)
Wróć
Nowsze 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247 248 249 250 251 252 253 254 255 256 257 258 259 260 261 262 263 264 265 266 267 268 269 270 271 272 273 274 275 276 277 278 279 280 281 282 283 284 285 286 287 288 289 290 291 292 293 294 295 296 297 298 299 300 301 302 303 304 305 306 307 308 309 310 311 312 313 314 315 316 317 318 319 320 321 322 323 324 325 326 327 328 329 330 331 332 333 334 335 336 337 338 339 340 341 342 343 344 345 346 347 348 349 350 351 352 353 354 355 356 357 358 359 360 361 362 363 364 365 366 367 368 369 370 371 372 373 374 375 376 377 378 379 380 381 382 383 384 385 386 387 388 389 390 391 392 393 394 395 396 397 398 399 400 401 402 403 404 405 406 407 408 409 410 411 412 413 414 415 416 417 418 419 420 421 422 423 424 425 426 427 428 429 430 431 432 433 434 435 436 437 438 439 440 441 442 443 444 445 446 447 448 449 450 451 452 453 454 455 456 457 458 459 460 461 462 463 464 465 466 467 468 469 470 471 472 473 474 475 476 477 478 479 480 481 482 483 484 485 486 487 488 489 490 491 492 493 494 495 496 497 498 499 500 501 502 503 504 505 506 507 508 509 510 511 512 513 514 515 516 517 518 519 520 521 522 523 524 525 526 527 528 529 530 531 532 533 534 535 536 537 538 539 540 541 542 543 544 545 546 547 548 549 550 551 552 553 554 555 556 557 558 559 560 561 562 563 564 565 566 567 568 569 570 571 572 573 574 575 576 577 578 579 580 581 582 583 584 585 586 587 588 589 590 591 592 593 594 595 596 597 598 599 600 601 602 603 604 605 606 607 608 609 610 611 612 613 614 615 616 617 618 619 620 621 622 623 624 625 626 627 628 629 630 631 632 633 634 635 636 637 638 639 640 641 642 643 644 645 646 647 648 649 650 651 652 653 654 655 656 657 658 659 660 661 662 663 664 665 666 667 668 669 670 671 672 673 674 675 676 677 678 679 680 681 682 683 684 685 686 687 688 689 690 691 692 693 694 695 696 697 698 699 700 701 702 703 704 705 706 707 708 709 710 711 712 713 714 715 716 717 718 719 720 721 722 723 724 725 726 727 728 729 730 731 732 733 734 735 736 737 738 739 740 741 742 743 744 745 746 747 748 749 750 751 752 753 754 755 756 757 758 759 760 761 762 763 764 765 766 767 768 769 770 771 772 773 774 775 776 777 778 779 780 781 782 783 784 785 786 787 788 789 790 791 792 793 794 795 796 797 798 799 800 801 802 803 804 805 806 807 808 809 810 811 812 813 814 815 816 817 818 819 820 821 822 823 824 825 826 827 828 829 830 831 832 833 834 835 836 837 838 839 840 841 842 843 844 845 846 847 848 849 850 851 852 853 Starsze

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

PRACA

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl