Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: W regionie

Akcja „Przygotuj się na wstrząs” w PKM

dodane 22.07.2015
[Sosnowiec] W pojazdach PKM Sosnowiec od początku lipca trwa akcja pn. „Przygotuj się na wstrząs”. Pasażerowie znajdą w nich materiały edukacyjne dotyczące pierwszej pomocy we wstrząsie anafilaktycznym. Pracownicy natomiast otrzymają przeszkolenie z udzielania pierwszej pomocy we wstrząsie. Akcja jest częścią kampanii „Przygotuj się na wstrząs!”, objętej patronatem Polskiego Towarzystwa Alergologicznego, i potrwa do końca wakacji.   Wstrząs anafilaktyczny może przytrafić się każdemu i w każdym miejscu. Może go wywołać reakcja alergiczna na pokarm, na leki, po wysiłku fizyczny a także w wyniku użądlenia osy lub pszczoły. Jak zatem zareagować w kryzysowej sytuacji? Chcąc zwrócić uwagę pasażerów transportu miejskiego na problem wstrząsu anafilaktycznego, specjaliści kampanii „Przygotuj się na wstrząs!” już po raz kolejny postanowili przygotować pakiet informacji, który pozwoli odróżnić zasłabnięcie czy zawał od anafilaksji, a także przełamać lęk przy podejmowaniu akcji udzielania pierwszej pomocy. Dzięki praktycznym wskazówkom umożliwi sprawne zapanowanie nad sytuacją kryzysową.   Dla mieszkańców Sosnowca, podróżujących komunikacją miejską, eksperci „Przygotuj się na wstrząs!” opracowali dedykowane informacje na temat pierwszej pomocy we wstrząsie anafilaktycznym. Zostaną one umieszczone w autobusach w postaci plakatów edukacyjnych. Pasażerowie podczas codziennych przejazdów będą mogli przeczytać, czym jest wstrząs anafilaktyczny, jakie są jego objawy i co należy zrobić w sytuacji, kiedy jesteśmy świadkiem lub ofiarą takiego zdarzenia. Ponieważ w tej sytuacji liczy się każda minuta, ważna jest znajomość kilku podstawowych kroków, które mogą uratować czyjeś życie. Jak reagować? Wstrzyknąć sobie adrenalinę domięśniowo (jeśli ją masz), wezwać pogotowie ratunkowe (tel. 999, 112), poprosić o pomoc najbliższą osobę z otoczenia.   „Przygotuj się na wstrząs!” to ogólnopolski program edukacyjno-informacyjny dotyczący problemu anafilaksji. Celem programu jest edukacja społeczeństwa, pacjentów i ich rodzin na temat przyczyn anafilaksji, konsekwencji oraz zasad postępowania w sytuacji wystąpienia wstrząsu anafilaktycznego. Kampania ma pomóc w szybkim i trafnym rozpoznawaniu objawów, w poprawnym określaniu alergenów oraz w prawidłowym zachowaniu się wobec osoby we wstrząsie anafilaktycznym.   Anafilaksja to ciężka, zagrażająca życiu, systemowa lub uogólniona, natychmiastowa reakcja nadwrażliwości. Nadwrażliwość natomiast określana jest jako obiektywnie występujące, powtarzalne objawy wywołane przez ekspozycję na bodziec o sile (dawce) dobrze tolerowanej przez osoby zdrowe. Inaczej mówiąc, to uogólniona reakcja organizmu na alergen lub inne czynniki (np. wysiłek fizyczny). Charakteryzuje ją nagły początek objawów z upośledzeniem drożności dróg oddechowych i/lub objawami ze strony układu krążenie (wiodący objaw to spadek ciśnienia tętniczego krwi i zasłabnięcie lub utrata przytomności). Zwykle występują także objawy skórne w postaci pokrzywki i świądu skóry. Do reakcji anafilaktycznej dochodzi w ciągu kilku minut, a z reguły nie później niż kilku godzin po kontakcie z alergenem.   Wstrząs anafilaktyczny jest najcięższą postacią anafilaksji. Wstrząs anafilaktyczny to zespół ciężkich zaburzeń czynności organizmu wywołanych nagłym niedotlenieniem, najczęściej w następstwie ostrych zaburzeń w układzie krążenia. W miarę rozwoju reakcji wstrząsowej stopniowo dochodzi do upośledzenia funkcji narządów najbardziej wrażliwych na niedotlenienie. Im szybciej wystąpią objawy tym z reguły gwałtowniejszy jest ich przebieg i tym większe zagrożenie dla zdrowia i życia. Anafilaksja jest nieprzewidywalna – trudno jest przewidzieć jej wystąpienie i przebieg. Najczęściej występuje nagle u dotychczas zdrowej osoby.   Więcej informacji nt. kampanii „Przygotuj się na wstrząs!” można znaleźć na www.odetchnijspokojnie.pl oraz na www.facebook.com/odetchnijspokojnie. (s)    

Amerykańska „Wieża” w Dąbrowie

dodane 21.07.2015
[Dąbrowa Górnicza]   Mierzący aż 213 centymetrów Todd O’Brien został nowym koszykarzem MKS-u Dąbrowa Górnicza. 26-letni amerykański środkowy do Dąbrowy Górniczej przenosi się z dalekiej Japonii. W ostatnim sezonie reprezentował barwy Oita Heat Devils. Przed przeprowadzką do Kraju Kwitnącej Wiśni, O’Brien pierwsze lata profesjonalnej kariery spędził na Łotwie (w BK Jekabpils) i we Francji (w Hermine Nantes Atlantique). Jest absolwentem University of Alabama at Birmingham. Koszykarz, oprócz samej gry, lubi podnosić ciężary i uczyć się języków. – A na boisku kocham szaleć na tablicach i kończyć akcje efektownymi wsadami – mówi nowy nabytek dąbrowskiego klubu w swoim pierwszym polskim wywiadzie. Z Japonii do Dąbrowy Górniczej! Wybrałeś długą, interesującą koszykarską podróż. Jak doszło do tego, że najbliższy sezon spędzisz w MKS-ie? Mój agent ma dobre relacje z klubem, reprezentuje także Daltona Peppera. Kiedy menedżer zwrócił się do mnie z ofertą stwierdziłem, że to znakomita szansa. Polska liga jest mocna, ma dobrą reputację. Jestem podekscytowany powrotem do Europy. Grałeś na Łotwie, we Francji, a ostatnio w Japonii. Jak możesz podsumować swoje trzy pierwsze profesjonalne sezony? Pobyt w każdym z tych miejsc dostarczył mi wiele radości. Poznałem wspaniałych ludzi i nawiązałem przyjaźnie na całe życie. Każdy kraj nauczył mnie czegoś o odmiennych kulturach. Przede wszystkim jednak co roku w jeszcze większym stopniu uczyłem się koszykówki i rozwijałem się jako zawodnik. Jesteś „wielkim facetem”. Jak żyło ci się w Japonii z twoimi 213 centymetrami wzrostu? Na początku to była największa odmiana. Moje mieszkanie było bardzo niewielkie, a wszystko sięgało ledwie ponad ziemię - stoły, krzesła, zlew. Zbyt małe były też samochody, ale większość osób korzysta z pociągów albo z metra, by się tam przemieszczać. Kiedy szedłem przez miasto czy do sklepu, wiele osób odwracało za mną głowy. Ludzie zdecydowanie wiedzieli, że nie jestem Japończykiem. (śmiech) Na Łotwie byłeś jednym z najlepszych strzelców i graczy całej ligi. A jak poszło ci w Japonii w zakończonych rozgrywkach? Miałem naprawdę udany sezon. Notowałem średnio 13 punktów, 9 zbiórek, 1,5 asysty i 1,2 bloku, trafiając 50 procent rzutów z gry i 78 procent rzutów wolnych, a także mając EVAL na poziomie 14,7. Byłem liderem zespołu w punktach, zbiórkach, blokach i pod względem procentu celnych rzutów z gry. W lutym zostałem graczem tygodnia. Nasza drużyna dostała się do playoffów z siódmego miejsca. Mam nadzieję, że również z MKS-em znajdziemy się w najlepszej ósemce. Co możesz powiedzieć o swoim stylu gry i o twoich mocnych stronach? Gram jako center lub silny skrzydłowy. Jestem bardzo wysoki, więc moim największym atutem są zbiórki. Mocno walczę pod tablicami o „dobitki” i o piłkę dla mojego zespołu. Jestem sprawnym koszykarzem ofensywnym. Moimi największymi zaletami są rzuty z półdystansu, ataki na kosz, zbieranie na siebie fauli i stwarzanie wolnej przestrzeni kolegom. Kocham też uciekać obrońcom i efektownie kończyć akcje wsadami. Co wiesz o polskiej ekstraklasie, MKS-ie i o swoim nowym mieście - Dąbrowie Górniczej? Wiem, że polska liga to bardzo wartościowe, szanowane rozgrywki. Sporo moich przyjaciół występowało w Polsce: Callistus Eziukwu, Ken Brown, Dalton Pepper i oczywiście mój były kolega z łotewskiej ekipy, Michał Hlebowicki. Michał to jeden z najlepszych współgraczy, jakich znam, wspaniały facet. Na pewno skontaktuję się z nim, żeby zadać parę pytań o grę i życie w Polsce. Dzisiaj rozmawiałem też z Kenem Brownem. Mówił, że MKS to znakomicie zorganizowany klub ze świetnymi kibicami, a w okolicy nie można się nudzić. Nie mogę się doczekać, kiedy będę mógł wszystko osobiście zobaczyć i zwiedzić, jak tylko dotrę na miejsce. Jak przedstawiłbyś się kibicom? Jestem pasjonatem koszykówki, ale mam też hobby poza parkietem. Lubię podnosić ciężary, uprawiać wszelkiego rodzaju dyscypliny sportu, czytać, poznawać ludzi i uczyć się nowych rzeczy. Kiedy jestem w nowym kraju, zawsze staram się opanować miejscowy język. Chcesz przekazać fanom MKS-u wiadomość powitalną? Jestem bardzo podekscytowany nadchodzącymi rozgrywkami! Nie mogę się doczekać, żeby was zobaczyć i poznać. Damy z siebie wszystko, by był to najlepszy sezon w historii klubu. Słyszałem o Polsce wspaniałe rzeczy i z niecierpliwością czekam, żeby już się tam znaleźć! Rozmawiał Damian Juszczyk

Michał Kwiatkowski wystartuje w 72. Tour de Pologne

dodane 21.07.2015
[Region, Dąbrowa Górnicza, Zawiercie, Jaworzno] Michał Kwiatkowski wystartuje w 72. Tour de Pologne UCI World Tour. Aktualny mistrz świata znalazł się na liście startowej swojej drużyny Etixx – Quick Step. – Dla mnie to powrót do Tour de Pologne. W 2012 roku przegrałem z Moreno Moserem, ale wspominam tę edycję z wielką przyjemnością. Jestem mocno związany z Tour de Pologne i jego organizatorami. To jeden z głównych wyścigów w kalendarzu UCI World Tour i daje szansę polskim kolarzom pokazania się na całym świecie – powiedział Michał Kwiatkowski. – Start na polskiej ziemi w koszulce mistrza świata to coś wyjątkowego. Tęskniłem za polskimi kibicami, choć coraz częściej spotykam ich również za granicą. Trasa tegorocznego Tour de Pologne jest bardzo ciekawa. Są nowości, ale sądzę, że wyścig rozegra się na ostatnich etapach, przede wszystkim w Bukowinie Tatrzańskiej i podczas jazdy indywidualnej na czas w Krakowie. Postaram się być przygotowanym w stu procentach i pojechać Tour jak najlepiej. Jestem pewien, że od pierwszego etapu będę miał ciarki na plecach – dodał mistrz świata. – Rok po roku polskie kolarstwo rozwija się coraz szybciej. Tour de Pologne jest już niezwykle ważnym wyścigiem na arenie międzynarodowej i cieszy się prestiżem. Udział Michała Kwiatkowskiego, aktualnego mistrza świata, będzie dla nas nobilitujący i daje ogromną satysfakcję. Kariera Michała rozpoczęła się właśnie u nas, kiedy wystartował w wyścigu, który dziś nazywa się Nutella Mini Tour de Pologne. Jestem pewien, że wielu polskich kibiców będzie dopingowało Michała na trasie całego wyścigu – powiedział Czesław Lang, dyrektor generalny Tour de Pologne. Michał Kwiatkowski nie będzie jedynym polskim kolarzem Etixx – Quick Step na trasie 72. Tour de Pologne. W barwach tego zespołu wystartuje również Michał Gołaś, który podczas niedawnych Mistrzostw Polski w Sobótce zdobył srebrny medal. Z kolei w barwach Tinkoff – Saxo będą walczyć Paweł Poljański i Maciej Bodnar, a w składzie grupy Lampre Merida znalazł się Przemysław Niemiec. W składzie drużyny CCC Sprandi Polkowice znalazło się trzech polskich kolarzy: Maciej Paterski, Marek Rutkiewicz i Bartłomiej Matysiak. W peletonie Tour de Pologne nie zabraknie oczywiście biało-czerwonych koszulek Reprezentacji Polski. W tym roku w jej barwach wystartują dwaj aktualni mistrzowie Polski: Marcin Białobłocki (One Pro Cycling), który w Strzelinie zdobył złoty medal w jeździe indywidualnej na czas oraz Tomasz Marczyński (Torku Sekerspor) – złoty medalista w wyścigu elity ze startu wspólnego w Sobótce. Skład Reprezentacji Polski uzupełniają: Dariusz Batek, Paweł Bernas, Paweł Franczak, Kamil Gradek, Błażej Janiaczyk, Kamil Zieliński. 72. Tour de Pologne UCI World Tour zostanie rozegrany w dniach 2-8 sierpnia i odbędzie się pod hasłem „Łączymy stolice”. Uroczyste otwarcie i start pierwszego etapu nastąpią na błoniach Stadionu Narodowego, a finałowa jazda na czas zakończy się na Rynku Głównym w Krakowie. W naszym regionie miastem etapowym 72. Tour de Pologne będzie Dąbrowa Górnicza, dokąd dortą kolarze drugiego dnia wyścigu jadąc z Częstochowy. Etap trzeci rozpocznie się w Zawierciu, a po przejechaniu 166 kilometrów zawodnicy będą finiszować w Katowicach. Czwartego dnia rywalizacji kolarze wystartują w Jaworznie i przeniosą się ze Śląska do Małopolski.   (s)

Brembo Poland wyróżniona nagrodą Gold Standard

dodane 21.07.2015
[Sosnowiec, Dąbrowa Górnicza] Zakład produkcyjny Brembo w Dąbrowie Górniczej, produkujący tarcze hamulcowe do modeli Range Rover, Range Rover Sport, Discovery i Defender, otrzymał od firmy Jaguar Land Rover prestiżową nagrodę Gold Standard dla międzynarodowego dostawcy w 2015 roku.   Zakład nagrodzono za terminowość i utrzymywanie wysokiej jakości, spełnianie zarówno międzynarodowych norm, jak i standardów firmy Jaguar Land Rover, a także elastyczne podejście do rozwijających się potrzeb firmy. Jaguar Land Rover w tym roku po raz pierwszy uhonorował swoich dostawców tą szczególną nagrodą, której celem jest wzmocnienie współpracy i osiągnięcie najwyższej jakości wykonania samochodów osobowych.   – Jesteśmy zaszczyceni otrzymaniem tej ważnej nagrody przyznanej przez Jaguar Land Rover, renomowanego producenta OEM. Stanowi ona wyraz uznania za zaangażowanie i ciężką pracę każdego pracownika naszego zakładu w Dąbrowie Górniczej. To właśnie oni sprawiają, że nieprzerwanie dostarczamy produkty najwyższej jakości, zapewniając klientom obsługę na poziomie przekraczającym ich oczekiwania – powiedział Guido Rovaro, Brembo Brake Disc Division Director.   Uroczystość, która miała miejsce w zakładzie produkcyjnym, odbyła się z udziałem Iana Harnetta – VP Purchasing & HR i Terry`ego Sampsona – Global STA & Programmes Director z Jaguar Land Rover oraz Guido Rovaro, Brembo Brake Disc Division Director i Enrico Bologna, Country General Manager Brembo Poland.   Firma Brembo posiada w Polsce dwa zakłady produkcyjne. Pierwszy z nich został otwarty w roku 1995 w Częstochowie i produkuje systemy hamulcowe do wyposażenia seryjnego pojazdów. W 2003 roku Brembo uruchomiło drugą fabrykę w Polsce – w Dąbrowie Górniczej, która początkowo specjalizowała się w obróbce tarcz hamulcowych. W 2006 roku do zakładu została dodana odlewnia żeliwa. W 2011 roku Brembo zainaugurowało otwarcie nowego centrum produkcyjnego w Dąbrowie Górniczej, co pozwoliło Grupie lepiej obsługiwać zakłady niemieckich, francuskich, brytyjskich i włoskich kilientów z Europy Środkowo-Wschodniej.   (s)  

Przygotowują się do walki z barszczem Sosnowskiego

dodane 20.07.2015
[Jaworzno] Wydział Ochrony Środowiska i Rolnictwa Urzędu Miejskiego w Jaworznie rozpoczął inwentaryzację miejsc, w których występuje barszcz Sosnowskiego. Apeluje do mieszkańcow o pomoc w oszacowaniu skali problemu w mieście. – Barszcz Sosnowskiego to gatunek inwazyjny, mający szkodliwy wpływ na środowisko przyrodnicze oraz zdrowie ludzi – podkreśla Marcin Miłek z Referatu Obsługi Mediów w Biurze Promocji i Informacji Urzędu Miejskiego w Jaworznie. – W lokalizacji miejsc, w których występuje barszcz Sosonowskiego, mogą pomóc także mieszkańcy. Osoby, które zetknęły się z rośliną proszone są o przekazywanie informacji na ten temat na numery telefonów: 32 6181 770, 32 6181 769 i 32 6181 620, osobiście w Wydziale Ochrony Środowiska i Rolnictwa Urzędu Miejskiego w Jaworznie, Plac Górników 5 w pokoju nr 121 lub drogą elektroniczną na adres srodowisko@um.jaworzno.pl. Zebrane od mieszkańców informacje będą wykorzystane w celu oszacowania skali problemu, a następnie opracowania programu ewentualnego zwalczania barszczu Sosnowskiego – informuje Marcin Miłek. Zgłoszenie, o ile to możliwe, powinno zawierać: nazwę dzielnicy, orientacyjne miejsce występowania rośliny: nr działki, obręb, ulica, nr najbliższego budynku, orientacyjną powierzchnię zajmowaną przez rośliny lub ilość sztuk, wskazanie właściciela lub zarządcy gruntu, dokumentację fotograficzną, a w przypadku braku możliwości jej wykonania, szczegółowy opis miejsca występowania baeszczu Sosnowskiego oraz wskazanie osoby do kontaktu (imię, nazwisko, adres, nr telefonu). Na stronie www.jaworzno.pl znajduje się specjalny formularz, na którym można zgłaszać odkrytą przez siebie lokalizację barszczu Sosnowskiego. Kontakt z rośliną powoduje m.in. zapalenie skóry, powstawanie pęcherzy, niegojące się rany oraz zapalenie spojówek. – Dlatego w przypadku zauważenia barszczu Sosonowskiego należy unikać bezpośredniego kontaktu z tą rośliną – zwraca uwagę Marcin Miłek. – Jeżeli doszło do zetknięcia, trzeba niezwłocznie i dokładnie obmyć skórę wodą z mydłem i unikać ekspozycji podrażnionych miejsc na światło słoneczne przynajmniej przez 48 godzin. W przypadku kontaktu soku roślin z oczami, należy je przemyć dokładnie wodą i chronić przed światłem, min. nosić okulary z filtrem chroniącym przed ultrafioletem. Jeśli doszło do podrażnienia skóry, objawy zapalne zmniejsza zastosowanie miejscowo maści lub kremów kortykosteroidowych – wyjaśnia Marcin Miłek.   (s)  

Głosu kobiet nie można lekceważyć – z Iloną Kanclerz rozmawia Izabela Kieliś

dodane 20.07.2015
[Region, Sosnowiec] W ostatnich latach coraz częściej i wyraźniej obserwujemy zaangażowanie kobiet w życie publiczne. Myśli Pani, że to tylko moda, czy rzeczywiście przyszedł czas, kiedy rola kobiety się umacnia? Mam nadzieję, że w tym wypadku to nie jest tylko moda. Historycznie wcale nie tak dawno, bo zaledwie sto lat temu, kobiety dostały szansę wypowiedzenia się w przestrzeni publicznej, chociażby przez głosowanie. Dziś, w czwartej fali feminizmu, mężczyzna i kobieta zaczynają być partnerami. Ponadto widzimy z jednej strony tzw. wymieszanie ról  społecznych, a z drugiej wzmocnienie merytoryczne i mentalne kobiet. Robimy to coraz bardziej świadomie, z wiedzą o konsekwencjach. To uzupełnia dialog. Ostatnio swoje własne zdanie wypowiedziały organizatorki Konwentu Kobiet Sukcesu z Centrum Rozwoju Kobiet przy Wyższej Szkole Humanitas w Sosnowcu, w którym również brała Pani udział. Czy takie wydarzenia są kobietom potrzebne? Zawsze bardzo mocno wspieram takie inicjatywy. Nie są to zdarzenia  jednostkowe. Mają one coraz większą wartość dla budowania nowoczesnego społeczeństwa. Absolutnie nie można tego głosu już lekceważyć. Takie grupy aktywności to dowód, że kobiety chcą się angażować, chcą poświęcać swój czas, a często nawet pieniądze by nieść zmianę. Konwent Kobiet Sukcesu był pierwszym takim wydarzeniem w skali regionu zagłębiowskiego. Jakby Pani oceniła jego przygotowanie i przebieg? Należy powiedzieć, że było to bardzo merytoryczne wydarzenie. Kobiety z Centrum Rozwoju Kobiet są dobrze przygotowane, wiedzą czego chcą, wyznaczają sobie cele i je osiągają. Udało im się zaangażować wiele ciekawych osobowości oraz przyciągnąć publiczność. Był to przecież środek tygodnia, a sala była pełna podczas wszystkich paneli, wykładów i prezentacji. Można było dowiedzieć się wielu nowych rzeczy, poznać ciekawe punkty widzenia i wziąć udział w dyskusji. Jakie kobiety spotkała pani podczas Konwentu w Humanitas? I co ma z nimi wspólnego sukces? Szczerze mówiąc słowo „sukces” ma często wydźwięk pejoratywny. W inicjatywie, którą sama prowadzę od kilku lat, sukces nie jest rozumiany komercyjnie. W przypadku sosnowieckiego Konwentu, nie odżegnujemy się od niego, doceniając również zaangażowanie w sferze gospodarki czy przedsiębiorczości. Dlatego można tu mówić o dużym i znaczącym przekroju dla całego społeczeństwa. Również propozycje nominowanych do Nagrody „Kobieta Humanitas” były ciekawe i warte uwagi. No właśnie. Zostańmy przez chwilę przy tej nagrodzie. Została ona wręczona po raz pierwszy. Do tej pory to zazwyczaj panowie nagradzali swoje osiągnięcia. Czy to dobrze, że panie również wychodzą z cienia, mówiąc głośno o swoich sukcesach? Mało tego, że dobrze, to szkoda, że tak mało. Do tej pory oczywistym było, że wśród nagradzanych na 10 garniturów była jedna garsonka. Normą jest, że mężczyzn jest więcej tam, gdzie są pieniądze i władza, a kobiet na ogół tam, gdzie ciężka praca i niskie płace. Zaś kobiety, które są bardziej aktywne i bardziej widoczne, często dopracowują się różnych epitetów, niekoniecznie tych, o jakie walczą. To, że są aktywne, uważa się często nadal za wadę. Wszelkie systemy wyróżniania i promocji wspierają przykłady liderek i legitymizują je, jako mające prawo do wypowiadania własnego zdania, prawo do sprzeciwu i do tworzenia trendów. I taka nagroda jak Nagroda „Kobieta Humanitas” może im pomóc w tym dążeniu do celu? Oczywiście, że tak. Uważam, że wszelkie nagradzanie czy wyciąganie na światło dzienne życiorysów postaci społecznie ważnych bardzo pomaga. Ja sama nagradzając kobiety od 20 lat widzę, jakie to robi wrażenie i jak pomaga im często w pracy zawodowej, w działalności społecznej, czy prywatnie. Choć zdarzają się oczywiście skrajne przypadki, że może również przeszkadzać. Znam np. kobietę, która będąc wiceburmistrzem, po otrzymaniu nagrody przestała nim być. I choć nie możemy się tym zrażać, to jednak pokazuje, jak często wielu to przeszkadza. W jakim kierunku powinna się rozwijać Nagroda „Kobieta Humanitas”? Myślę, że kategorie, które panie sobie wyznaczyły i doświadczenie, które wypracowały przez ten rok należy utrzymać. Ponieważ kobiety są nagradzane w różnych plebiscytach, to na pewno wyróżnia tę nagrodę aspekt, który podniosłam w wykładzie inauguracyjnym podczas Konwentu, przywołując jeszcze raz definicję słowa Humanitas. Myślę, że do tego należy się odwoływać, dokładnie do tej krótkiej prostej definicji, która od razu pokazuje, jakiego rodzaju osoby powinny być w przyszłości nagradzane. W wykładzie wspominała Pani także o przeszkodach, które wciąż nie pozwalają kobietom na ostateczne przebicie się w biznesie. Na jakie problemy panie trafiają w naszym województwie, jeżeli chodzi o tę sferę działalności? Na wszystkie możliwe, a grup tych problemów jest kilka. Pierwsza, to problemy związane z kalką kulturową. Aktywna kobieta często jest źle widziana. Bo chce za dużo, za szybko, bo chce się dorobić, a przecież to kobiecie nie przystoi. Kolejna grupa to problemy związane z brakiem odpowiedniego prawa, które pomaga przedsiębiorczyniom. Przepisy dla kobiet zatrudnionych na etatach są bardziej przyjazne, niż dla prowadzących własny biznes. Dopiero niedawno zaczęto dostrzegać, że kobieta jako przedsiębiorca też powinna mieć prawa do odpowiedniej ilości urlopu macierzyńskiego. Więc stanowienie prawa i dostosowanie go do równości na rynku pracy i w działalności gospodarczej jest bardzo ważne. A trzecia grupa to problemy związane przede wszystkim z macierzyństwem. Tego właśnie przedsiębiorcy często się obawiają… Tak. Jeśli jesteśmy zatrudniane, to przedsiębiorca się nas obawia, a jak same jesteśmy przedsiębiorcami, to jest nam trudnej, bo przez pierwszy okres dziecko powinno przecież być z matką. I to wciąż jest poważny problem dla kobiet prowadzących firmy. Ewa Kopacz, Beata Szydło, to niedawne przykłady kobiet, które również w polityce zaszły wysoko. Czy uważa Pani, że te konkretne kariery pomogą zmienić spojrzenie na kobiety w polityce? Rzeczywiście ostatnio partie polityczne zaczynają zauważać, że kobiety inaczej podchodzą do np. polityki, prowadzenia i rozumienia pewnych spraw, że ich głos jest bardzo uzupełniający jeżeli chodzi o dyskurs społeczny. A nawet możemy pokusić się o kolejne hasło „Moda na Kobiety” poprzez obserwowany ostatnio trend powierzania im coraz wyższych, odpowiedzialnych i prominentnych stanowisk. Są to nadania, które trzeba piastować i trzymać twardą ręką, a nie pozycje, które dostaje się po znajomości. Więc warto i można mówić o tym, że te kobiety dotarły na szczyt poprzez swoją pracę i kompetencje oraz dzięki niesprawdzaniu sie mężczyzn. Pani również nie unika polityki. Niedawno ukazał się kontrowersyjny artykuł, dotyczący Pani osoby: „Kto się boi Ilony Kanclerz?” Czy jest to przykład na to, że mężczyźni boją się silnych kobiet w życiu publicznym? Raczej ideowo niezależnych ludzi. Dopiero po tym artykule zrozumiałam co się działo wokół mnie przez ostatnie miesiące. To, że zginęły z mojego domu dokumenty księgowe, wyciągi bankowe, okazało się być tylko wierzchołkiem góry lodowej w przygotowanej dla mnie fali działań. Poukładało mi się to w całość i zrozumiałam, ku mojemu zdziwieniu, że rzeczywiście jest grupa ludzi zainteresowana zniechęceniem i odstraszeniem mnie od działalności politycznej niewybrednymi metodami, rodem z czasów opresyjnych i morderczych. Dziś czuję się wzmocniona, mam za sobą pewne nowe doświadczenie, zobaczyłam jak to jest być osobą, która chce mieć prawo do wypowiadania swojego zdania, ma pomysły na rozwiązanie różnych problemów i nie boi się o tym mówić. Miałam chyba odrobinę szczęścia, że dziennikarzowi chciało sie zweryfikować niektóre oszczerstwa. Podobno niektórzy nadal czekają na te bardziej pikantne materiały, które miały sprawić, że śledczy publicysta zainteresuje sie tym gorącym tematem. Jednak obawiam się, że mogą się nie doczekać (śmiech). Dziś mówi Pani już o tym bardzo spokojnie… W takiej sytuacji należy nabrać odrobinę dystansu. To są tzw. 24 godziny, kiedy trzeba wszystko przemyśleć, rozeznać sytuację, ale i siebie w niej. Dzisiaj, z dystansu, chcę zapewnić, że z tej opresji wyszłam silniejsza. Spotkałam się z dużą empatią, pozytywnym feedbackiem, nigdy tak wielu pozytywnych reakcji, słów wsparcia, telefonów i chęci pomocy od różnych osób nie otrzymałam. Dziękuję za to bardzo. Wiem, że wielu ludzi zrozumiało, że w każdej chwili mogą znaleźć się na moim miejscu. Próbowała Pani „odczarować” wizerunek naszego województwa w kampanii „Modny Śląsk”. Z jakim odzewem spotkał się ten projekt? „Modny Śląsk” i szereg multiplikacji tego pomysłu, to w tej chwili projekt ponadregionalny, co oznacza, że to co zaproponowaliśmy było awangardowe, nowatorskie i szybko wpływało na świadomość i wizerunek. Słyszałam już nawet o ministerialnym programie „Modne Mazowsze”. Zaś sam „Modny Śląsk” jest działaniem, które trwa już 5 lat. To była ciężka praca u podstaw, bo gdy zaczynaliśmy, w naszym regionie praktycznie nie było wydarzeń związanych z modą. Teraz samych pokazów jest mnóstwo, a słowo „modny” odmieniane jest we wszystkich przypadkach. Pani styl wypowiedzi o kobietach nie ma wiele wspólnego ze stylem często skrajnie wojujących feministek. Czy uważa Pani, że te ruchy feministyczne pomagają wizerunkowi kobiet czy wręcz przeciwnie? Agresja w wypowiedzi niczego pozytywnego ze sobą nie niesie. Dialog, tłumaczenie, opisywanie przykładami, to są moim zdaniem nośniki treści, które zdecydowanie lepiej docierają do świadomości ludzkiej i ogólnie społecznej. Feminizm kojarzy się jednak dziś pejoratywnie… Myślę, że to względy historyczne, np. sufrażystki wojowały, paląc staniki jako oręż ciemiężcy. Głośno wykrzyczały swój gniew, ale w dzisiejszych czasach ten krzyk nie robi już wrażenia. To już czas argumentów, merytorycznej dyskusji i wymiany poglądów w pokojowym klimacie. Czy nasze społeczeństwo potrafi  już odcinać „krzykaczki” od tych kobiet, które chcą merytorycznie rozmawiać o swoich prawach? Nie można kogokolwiek odcinać, bo społeczeństwo to różni ludzie. Gdyby kogoś odciąć, to będzie go ewidentnie brakowało. Na tle krzykaczy dobrze wyglądają ludzie posługują się merytoryką. Choć w dzisiejszych czasach, jak widać po grupach zawodowych, związkowych, aktywistach różnych ruchów, ten kto krzyczy głośniej, też wiele zyskuje. Ale myślę, że każdy ma swoje narzędzia perswazyjne. Ten kontrast jest nam potrzebny i dopiero w nim sami możemy dojść do różnych wniosków. Dzięki temu spektrum możemy wybrać coś dla siebie, bez podziału wyłącznie na białe i czarne.

Wygraj bilet na Festiwal Energii!

dodane 20.07.2015
[Jaworzno] Bajm, Pectus, Luxtorpeda, finał konkursu Videozone z udzialem artystów z różnych stron świata oraz pokaz pirotechniczny będą głównymi atrakcjami finału tegorocznego Festiwalu Energii, który odbędzie się 1 sierpnia w Jaworznie na Stadionie Miejskim przy ul. Krakowskiej 8. Dla naszych Czytelników organizatorzy, Miejskie Centrum Kultury i Sportu w Jaworznie, przygotowali cztery pojedyncze zaproszenia! Ponadto 15-latkowie (rocznik 2000) będą mieli na wszystkie festiwalowe imprezy wstęp wolny za okazaniem dowodu tożsamości. A to dlatego, że MCKiS obchodzi w tym roku swoje 15-lecie! Jaworznicki Festiwal Energii stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych imprez masowych naszego regionu. Od lat cieszy się dużą popularnością, nie tylko wśród jaworznian, ale także mieszkańców Zagłębia Dąbrowskiego. Do tej pory gwiazdami FE były m.in. Wilki, Agnieszka Chylińska, Monika Brodka, Leszcze czy Kamil Bednarek. Tegoroczna edycja również gwarantuje moc muzycznych emocji. Nowym elementem Festiwalu są I Ogólnopolskie Warsztaty Muzyczne PoluZONE. Fabryka Talentów Centrum Edukacyjno-Artystyczne Romana Jońcy we współpracy z MCKiS, w ramach Festiwalu Energii, przeprowadzi te warsztaty w ostatnim tygodniu lipca. PoluZONE to unikatowa propozycja dla instrumentalistów i wokalistów z całego kraju. Zajęcia prowadzone będą przez członków zespołu Poluzjanci – grupy wybitnych muzyków sesyjnych. PoluZONE to pierwsze w historii warsztaty gromadzące zespół w pełnym składzie. Co istotne dla mieszkańców, przez tydzień na rynku w Jaworznie odbywać się będą cowieczorne jam session. Warsztaty zakończą się koncertem zespołu Poluzjanci. Natomiast 1 sierpnia uczestnicy festiwalu wysłuchają największych przebojów zespołów: Pectus, Luxtorpeda oraz Bajm. Oprócz tego na scenie Videozone zaprezentują się finaliści konkursu. Jednym znich jest The Dumpings – bardzo młody i bardzo utalentowany duet electropopowy w składzie Kuba Karaś i Justyna Święs. Okazał się fenomenem internetowym, który przerodził się w sensację muzyczną w Polsce w 2013 roku. Rok później zespół wydał swój debiutancki album „No Bad Days”, a w 2015 został nagrodzony „Fryderykiem” za fonograficzny debiut roku. Kolejny z finalistów to Flirtini – najgorętszy DJ-ski duet z Warszawy. Produkują, remixują, grają na festiwalach i scenach klubów w całej Polsce. Ich flagowym przedsięwzięciem jest niepowtarzalny cykl imprez, bijący od przeszło trzech lat rekordy popularności. Regularnie goszczą na nim największe talenty muzyki elektronicznej. Ostatni z finałowej trojki to Trap’nTwerk, wyróżnijący się nowoczesnymi klubowymi brzmieniami na styku kultury techno, hip-hopu oraz dancehall. To propozycja, która zachęci lokalnych tancerzy, podkręci emocje i rozkręci zabawę na scenie Videozone. Punktem kulminacyjnym festiwalu będzie zapierające dech w piersiach widowisko łączące pokaz pirotechniczny wraz ze ścieżką dźwiękową przygotowane przez twórców, którzy zdobywali laury na międzynarodowych festiwalach w Hiszpanii i Chinach.   Koncerty odbywające się na Rynku nie będą biletowane. Jedynie na finałowy koncert na stadionie trzeba zaopatrzyć się w bilety. Ceny biletów: do 7 lat – wstęp wolny, dzieci i młodzież ucząca się – 10 zł, pozostałe osoby – 15 zł (w dniu imprezy wszyscy – 25 zł).Bilety można kupić na portalu ticketpro.pl, w sklepach Media Markt, Media Expert, Saturn i Empik oraz w sklepie Tabak (Centrum Handlowo-Usługowe MANHATTAN). Sponsorem głównym Festiwalu Energii jest TAURON Polska Energia. (PC, AnZ) Uwaga! Konkurs! Organizatorzy przygotowali cztery bezpłatne pojedyncze wejściówki dla naszych Czytelników. Wystarczy odpowiedzieć poprawnie na pytanie: W którym roku i jakim mieście powstał zespół Bajm, który będzie jedną z gwiazd tegorocznego koncertu finałowego Festiwalu Energii?   Poprawne odpowiedzi wraz z imieniem i nazwiskiem oraz numerem telefonu prosimy wysyłać na adres e-mailowy: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl.Czterech pierwszych czytelników poinformujemy emailowo o trybie otrzymania wejściówek.    
Wróć
Nowsze 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247 248 249 250 251 252 253 254 255 256 257 258 259 260 261 262 263 264 265 266 267 268 269 270 271 272 273 274 275 276 277 278 279 280 281 282 283 284 285 286 287 288 289 290 291 292 293 294 295 296 297 298 299 300 301 302 303 304 305 306 307 308 309 310 311 312 313 314 315 316 317 318 319 320 321 322 323 324 325 326 327 328 329 330 331 332 333 334 335 336 337 338 339 340 341 342 343 344 345 346 347 348 349 350 351 352 353 354 355 356 357 358 359 360 361 362 363 364 365 366 367 368 369 370 371 372 373 374 375 376 377 378 379 380 381 382 383 384 385 386 387 388 389 390 391 392 393 394 395 396 397 398 399 400 401 402 403 404 405 406 407 408 409 410 411 412 413 414 415 416 417 418 419 420 421 422 423 424 425 426 427 428 429 430 431 432 433 434 435 436 437 438 439 440 441 442 443 444 445 446 447 448 449 450 451 452 453 454 455 456 457 458 459 460 461 462 463 464 465 466 467 468 469 470 471 472 473 474 475 476 477 478 479 480 481 482 483 484 485 486 487 488 489 490 491 492 493 494 495 496 497 498 499 500 501 502 503 504 505 506 507 508 509 510 511 512 513 514 515 516 517 518 519 520 521 522 523 524 525 526 527 528 529 530 531 532 533 534 535 536 537 538 539 540 541 542 543 544 545 546 547 548 549 550 551 552 553 554 555 556 557 558 559 560 561 562 563 564 565 566 567 568 569 570 571 572 573 574 575 576 577 578 579 580 581 582 583 584 585 586 587 588 589 590 591 592 593 594 595 596 597 598 599 600 601 602 603 604 605 606 607 608 609 610 611 612 613 614 615 616 617 618 619 620 621 622 623 624 625 626 627 628 629 630 631 632 633 634 635 636 637 638 639 640 641 642 643 644 645 646 647 648 649 650 651 652 653 654 655 656 657 658 659 660 661 662 663 664 665 666 667 668 669 670 671 672 673 674 675 676 677 678 679 680 681 682 683 684 685 686 687 688 689 690 691 692 693 694 695 696 697 698 699 700 701 702 703 704 705 706 707 708 709 710 711 712 713 714 715 716 717 718 719 720 721 722 723 724 725 726 727 728 729 730 731 732 733 734 735 736 737 738 739 740 741 742 743 744 745 746 747 748 749 750 751 752 753 754 755 756 757 758 Starsze

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl