Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: W regionie

W MKS-ie wiedzą, czego chcą

dodane 26.06.2015
[Dąbrowa Górnicza] Po sezonie straconym przez problemy zdrowotne, w MKS-ie Dąbrowa Górnicza Piotr Pamuła będzie chciał wrócić do formy sprzed kontuzji. Za sobą ma przecież nawet grę w reprezentacji Polski. – Czułem, że w Dąbrowie wiedzą, czego chcą. Stabilna sytuacja klubu i rozmowa z trenerem przekonały mnie do podpisania kontraktu z MKS-em – mówi 25-letni nowy nabytek dąbrowskiej ekipy. Podobno jedną nogą byłeś już w Koszalinie? O przenosinach do Dąbrowy zadecydował nagły zwrot akcji, jakiś impuls czy medialne doniesienia mijają się z prawdą? Między Dąbrową a Koszalinem wahałem się przez jakiś czas, z wielu względów nie była to łatwa decyzja. Rozmawiałem o szczegółach z obydwoma klubami, a MKS był po prostu konkretny i zdecydowany - czuło się, że w dąbrowskim klubie wszyscy wiedzą, czego chcą i czego oczekują. Nazywam to „szybka akcja” i w taki oto sposób jestem w Dąbrowie. (uśmiech) Co przemawiało za MKS-em? Dlaczego to właśnie filozofia dąbrowskiego klubu do ciebie trafiła? Bardzo istotna była dla mnie rozmowa z trenerem, który chce dać mi szansę. To jest podstawa. Druga kwestia to stabilność klubu, co przez ostatnie trzy lata mnie nie spotykało. Na pewno jest jeszcze wiele małych czynników, ale te były najważniejsze. W poprzednim sezonie we włocławskich barwach rozegrałeś zaledwie dwa spotkania, pozostałą część rozgrywek tracąc z powodu kontuzji. Urazy zaczęły dokuczać ci jeszcze sezon wcześniej. Jakieś fatum? Nie nazwałbym tego fatum. Prawda jest taka, że gdybym we właściwym czasie trafił na odpowiednich ludzi (lekarzy) to wyglądałoby to inaczej. Ale to już historia. Teraz jesteś już w stu procentach zdrowy? Wierzysz, że karta się wreszcie odwróci? Jestem zdrowy i już od dłuższego czasu trenuję. Niedługo wejdę na nieco wyższy etap przygotowań. Wiara, ale poparta też pracą i odrobiną chęci z pewnością sprawią, że karta się odwróci. Jeszcze rok temu byłeś powołany do reprezentacji Polski. Może MKS okaże się furtką, która ponownie otworzy drogę do kadry? Po tych wszystkich przejściach stawiam przed sobą małe cele. Najbliższym jest przebycie sezonu cało i zdrowo w barwach MKS-u. O kadrze nie myślę pod swoim kątem, ale będę jej gorąco kibicował. (uśmiech) Pewnie jesteś bardzo stęskniony za grą? Już za kilkanaście tygodni będziesz miał okazję potwierdzić to na parkiecie. Jestem naprawdę bardzo stęskniony! I już nie mogę się doczekać sezonu! Wierzę, że będą to udane rozgrywki, z pozytywnymi emocjami, wśród wielu fajnych ludzi. (uśmiech) Rozmawiał Damian Juszczyk

To już trzecie „Święto zalewajki”

dodane 25.06.2015
[Sosnowiec] Od piątku 26 czerwca w sosnowieckim Maglu Kulinarnym będą gościć zalewajki o różnych smakach. Przez trzy dni, do 28 czerwca, będzie można poznać smak zalewajek z gołami, ozorkowej, wielkanocnej, na króliku, czerwonej, Franka Dolasa, maślankowej, zagórskiej i z magla. Będzie nie tylko pysznie ale i koncertowo, bowiem nie zabraknie muzyki na żywo. Odbędzie się także konkurs o tytuł Mistrza Zalewajki 2015. – Będą to zalewajki o dużej różnorodności smaku, tekstury i wyglądu. Ich przepisy pozyskaliśmy od znajomych, znajomych znajomych, rodzin, wybitnych szefów kuchni i przyjaznych nam osób – informuje Wojciech Ptak z Magla Kulinarnego. – Dla wszystkich gości, którzy w tych dniach zamówią zalewajkę oraz wezmą udział w plebiscycie na „Najsmaczniejszą zalewajkę 2015” przygotowaliśmy nagrody w formie książek kulinarnych. Losowanie nagród odbędzie się w niedzielę 28 czerwca – zachęca Wojciech Ptak. W sobotę 27 czerwca odbędzie się tradycyjny już, otwarty konkurs o tytuł Mistrza Zalewajki 2015. Uczestników konkursu oceniać będzie profesjonalne jury. Chętni do udziału w konkursie regulaminy i kary zgłoszeń mogą odbierać w restauracji Magiel Kulinarny. A po zmaganiach konkursowych, rozpocznie się Zalewajkowy Wieczór. – Nasz lokal w nocy z 27 na 28 czerwca ozostanie czynny do późnych godzin nocnych i na pewno nie zabraknie zalewajki. Tej nocy nie zabraknie też muzyki na żywo – zapowiada Wojciech Ptak. Ostatni dzień, 28 czerwiec, będzie dniem podsumowującym trzecie „Święto zalewajki”, przede wszystkim zostaną wręczone nagrody w plebiscycie na „Najsmaczniejszą zalewajkę 2015” i dowiemy się , kto zasłużył w tym roku na tytuł Mistrza Zalewajki 2015. Zapisy do konkursu na „Najsmaczniejszą zalewajkę 2015” i rezerwacja stolików oraz szczegółowe informacje pod nr tel.: 602 429 376.   (s)

Udany sezon Teatru Zagłębia

dodane 25.06.2015
[Region, Sosnowiec] Udział spektaklu „Koń, kobieta i kanarek” w Festiwalu Dwa Teatry w Sopocie i w Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej oraz premiera sztuki „Sala Królestwa” Tomasza Śpiewaka w jego reżyserii – to wydarzenia, które kończą sezon artystyczny 2014/2015 w Teatrze Zagłębia.   Telewizyjna realizacja spektaklu Teatru Zagłębia „Koń, kobieta i kanarek” Tomasza Śpiewaka w reżyserii Remigiusza Brzyka otrzymała zaproszenie do udziału w Festiwalu „Dwa Teatry” w Sopocie. Festiwal, od pierwszej edycji w 2001 roku, traktowany jest jako coroczny przegląd i podsumowanie dokonań dwóch wielkich scen - Teatru Telewizji Polskiej i Teatru Polskiego Radia, promujące twórców, autorów, reżyserów i aktorów. W tegorocznej edycji o Grand Prix Festiwalu rywalizować będzie 18 spektakli w konkursie telewizyjnym i 29 słuchowisk w radiowym. Pokaz „Konia, kobiety i kanarka” odbędzie się w poniedziałek, 29 czerwca w Multikinie w Sopocie.   „Koń, kobieta i kanarek” znalazł się także w gronie dwunastu spektakli finałowych 21. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej. Konkurs ma na celu nagradzanie najciekawszych poszukiwań repertuarowych w polskim teatrze, wspomaganie rodzimej dramaturgii w jej scenicznych realizacjach oraz popularyzację polskiego dramatu współczesnego. Organizowany jest przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego w Warszawie. Laureaci zostaną ogłoszeni na początku lipca. W sumie w finale udział biorą dwie realizacje Tomasza Śpiewaka oraz dwie Remigiusza Brzyka – twórców „Konia, kobiety i kanarka“.   Aktualnie Tomasz Śpiewak w Teatrze Zagłębia przygotwuje prapremierę sztuki własnego autorstwa. „Sala Królestwa“ jest opowieścią o świadkach Jehowy i próbą odpowiedzi na pytanie o nasze prawo do oceny czyjejś głębokiej wiary i możliwość jej racjonalnego zrozumienia. Impulsem do powstania spektaklu była historia śmierci kobiety przy porodzie, która nie zgodziła się na transfuzję krwi. Prapremiera spektaklu już w tę sobotę, 27 czerwca o godz. 18:00. Scenografię przygotowuje Anna Met, a muzykę Bartosz Dziadosz (PLEQ).   (s)   foto: Maciej Stobierski  

Nowe życie Dworca w Maczakch

dodane 25.06.2015
[Sosnowiec] W ciągu najbliższych tygodni Polskie Koleje Państwowe rozpiszą przetarg na prace budowlane związane z odrestaurowaniem i przystosowaniem do pełnienia nowej funkcji dworca kolejowego Sosnowiec-Maczki. W budynku ma działać Centrum Naukowo Dydaktyczne Transportu Kolejowego Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Firma PAS Projekt Archi Studio z Nadarzyna zaprezentowało projekty dworca i otoczenia. W lipcu ubiegłego roku  podpisano list intencyjny pomiędzy PKP S.A, a Politechniką Śląską w Gliwicach o zamiarze utworzenia Centrum Naukowo Dydaktycznego Transportu Kolejowego Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Siedzibą placówki będzie odrestaurowany i przystosowany do pełnienia nowej funkcji zabytkowy budynek nieczynnego dworca kolejowego Sosnowiec-Maczki. Zgodnie z projektem oprócz dworca wyremontowany zostanie jeszcze jeden budynek, który ma pełnić funkcję usług handlu i gastronomii związanych z obsługą uczelni oraz mieszkańców Maczek. – Zależy nam, aby to miejsce zmieniło swoje oblicze. Dlatego na tzw. „ryneczku” powstanie całkowicie nowa jakość architektury przestrzeni publicznej poprzez realizację nowego placu z elementami nawiązującymi do charakteru tego, jakże ważnego w historii miejsca. Wspólnie z projektantem dokładamy wszelkich starań, by całość projektowanej przestrzeni była funkcjonalna i przyjazna dla przyszłych użytkowników oraz mieszkańców Maczek. Mam nadzieję, że wynik naszej pracy będzie zadowalający – mówi Jeremiasz Świerzawski, dyrektor projektu w Departamencie Inwestycji PKP S.A.   Koncepcja zakłada także budowę przejścia podziemnego łączącego budynek, stanowiący pozostałość po historycznej zabudowie w otoczeniu nieistniejącej dawnej komory celnej przy ul. Krakowskiej, z budynkiem byłego dworca kolejowego (międzytorze linii kolejowych).   Dzięki dobrej współpracy kolei z miastem udało się jeszcze przed rozpoczęciem prac przeprowadzić badania archeologiczne w miejscu, w którym stała kiedyś cerkiew, a niebawem rozpoczną się prace związane z budową parkingu. – Mieliśmy sygnały, że na tym obszarze byli pochowani żołnierze  radzieccy, którzy po wojnie zostali ekshumowani, jednak dla pewności przeprowadziliśmy badania, które wskazywały, że możemy coś znaleźć. Dlatego postanowiliśmy przeprowadzić prace archeologiczne, które potwierdziły nasze przypuszczenia, bowiem znaleźliśmy szczątki kilkunastu radzieckich żołnierzy oraz prawosławnego księdza – informuje Katarzyna Sobota-Liwoch z Muzeum w Sosnowcu.   Wykopaliska już się zakończyły, dzięki temu nie ma obaw, że inwestycja zostanie wstrzymana w czasie już samej realizacji. PKP S.A. zlecił przetarg na opracowanie dokumentacji przedprojektowej: ekspertyz i inwentaryzacji oraz opracowanie wielobranżowego projektu budowlanego i wykonawczego oraz  uzyskanie decyzji o pozwoleniu na budowę. Przetarg wygrała firma PAS PROJEKT ARCHI STUDIO z Nadarzyna. – Chcemy odtworzyć każdy detal – zapowiada Jeremiasz Świerzawski. – Jestem mile zaskoczony tym, jak wszyscy zaangażowali się w ten projekt. To pokazuje jak ważny dla władz Sosnowca, ale i sosnowiczan, jest ten projekt – dodaje.   Zadowolenia nie kryje także prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński. – Decyzji PKP oraz Politechniki Śląskiej można tylko przyklasnąć. Odzyskanie dawnego blasku przez dworzec w Maczkach to świetna sprawa. To szansa na aktywizację całej dzielnicy, która nierozerwalnie od pokoleń związana jest z koleją.  Ze swojej strony mogę zapewnić, że zrobimy wszystko, co tylko możemy, żeby pomoc kolei w tej inwestycji. Jeśli będzie trzeba zapukamy do każdych drzwi – podkreśla Arkadiusz Chęciński.   Stacja kolejowa Sosnowiec-Maczki przez długi czas nazywana była Granicą i była końcową stacją linii Warszawsko-Wiedeńskiej Kolei Żelaznej, a także ostatnią stacją przed granicą austriacką. Warto podkreślić, że stacja była jednym z dwóch najważniejszych przystanków obok początkowej stacji w Warszawie. Projektantem obu dworców był Henryk Marconi, a dworzec budowano w latach 1839-1848. Jego dzisiejszy wygląd ukształtował się na przełomie XIX i XX w. Splot wielu czynników sprawił, że w 1858 roku podjęto działania mające na celu budowę odnogi z Ząbkowic do pruskich Szopienic, ze stacją graniczną w Sosnowcu. Już w 1859 roku wybudowano okazały gmach dworca kolejowego, który do dnia dzisiejszego będzie stanowił dominantę centrum miasta.   (s)   Foto: materiały PKP S.A.

Konopians na Dniach Czeladzi

dodane 25.06.2015
[Czeladź] Już w ten piątek, 26 czerwca, rozpoczynają się Dni Czeladzi. Potrwają do niedzieli 28 czerwca. Na dwa pierwsze dni organizatorzy zapraszają do Parku Grabek, trzeciego dnia imprezy będą się odbywać w Parku Prochownia. W programie koncerty gwiazd, wystąpią m.in. Afromental, Golden Life, Pustki i Konopians. Zespoły: Pustki, Golden Life i Afromental będą atrakcją piątkowego święta miasta, natomiast występ zespołu Konopians będzie zwieńczeniem koncertowej soboty, 27 czerwca. Zespół grający reggae powstał w 1996 roku w Czeladzi. Jego muzyka określana jest przez samych członków mianem „Old school reggae”. Nawiązuje stylistycznie do jamajskich gatunków początku lat sześćdziesiątych, takich jak ska, rocksteady, skinhead reggae. Co za tym idzie, teksty piosenek rzadko mają charakter ideologiczny. Pierwsze wydawnictwo fonograficzne Konopians to singel zatytułowany „Quantalaya”, który zespół zrealizował samodzielnie w 2004 roku, pod szyldem Zagłębiowskiej Sceny Reggae. Znalazły się na nim utwory znane wcześniej z koncertów. Pierwsza płytę długogrającą zespół nagrał w 2006 roku. Album wydany przez wytwórnie „Lou & Rocked Boys” zatytułowany jest „One Way”. Znalazło się na nim piętnaście utworów, z czego sześć nagranych zostało z udziałem, znanego z takich projektów jak Izrael czy Brygada Kryzys, Roberta Brylewskiego, który okazjonalnie koncertuje z zespołem. Najnowszy album Konopians to „Mental Skataklism”. To czwarte wydawnictwo zespołu. Płyta, która ukazała się niedawno, zbiera świetne recenzje i panuje opinia, że to najdojrzalsza produkcja Konopians. Zawiera 11 nowych autorskich kompozycji utrzymanych w OldSchoolowym Reggae&Ska&stajlu. Do utworu „W sosie własnym”, pochodzącego z tego albumu, zespół nagrał teledysk, którego premiera miała miejsce kilkanaście dni temu. Planem zdjęciowym nowego videoklipu był czeladzki amfiteatr w Parku Grabek. Można go oglądać na https://www.youtube.com/watch?v=oNIvtDVcbEc, natomiast utwory pochodzące z nowego albumu będzie można usłyszeć 27 czerwca w sobotę podczas koncertu w Parku Grabek, który rozpocznie się o godz. 20.30.   (s)

Kup smycz dla psiaka ze schroniska

dodane 25.06.2015
[Region] Dla czworonogów ze schronisk spacery to ogromna nagroda i radość. Żeby jednak psiaki mogły na nie wyjść, pracownicy i wolontariusze tych placówek potrzebują smyczy. Teraz każdy z nas może im pomóc i ufundować jedną z nich – zajmie to zaledwie kilka minut. Wszystko dzięki akcji „Smycz dla psiaka”, która realizowana jest od początku czerwca na internetowej platformie www.dlaSchroniska.pl. Do tej akcji przyłączyło się także Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Katowicach oraz działająca między innymi na Śląsku Fundacja For Animals. Psy przebywające w schroniskach codziennie wyczekują momentu, gdy będą mogły opuścić swój boks i wyjść na spacer. Dlatego w szczególności teraz w tych placówkach potrzebne są nowe smycze. – To jedna z rzeczy, na którą zapotrzebowanie praktycznie się nie kończy. Smycze szybko się bowiem przecierają i zużywają albo są przez psy przegryzane. Tymczasem są niezastąpione, by umożliwić zwierzętom zabawę poza boksami, oswajać je z otoczeniem i przygotować do adopcji – mówi Iwona Cięciwa z katowickiego schroniska. – Właśnie dlatego razem z organizatorami charytatywnej inicjatywy dlaSchroniska.pl, w której już od pewnego czasu aktywnie uczestniczymy, postanowiliśmy zainicjować akcję specjalną „Smycz dla psiaka” – dodaje. Celem akcji jest zachęcanie internautów do tego, by w przeciągu najbliższych dwóch miesięcy za pośrednictwem www.dlaSchroniska.pl kupowali dla zwierzaków przede wszystkim smycze. – Przed dokonaniem transakcji każdy może bliżej poznać psa, którego chce obdarować, bo na stronie umieszczone są opisy poszczególnych zwierząt, informacje o ich potrzebach oraz ich zdjęcia. Dzięki temu każdy internauta wie, do jakiego czworonoga trafi jego prezent – mówi Michalina Zabłocka, koordynatorka akcji dlaSchroniska.pl.   Platforma www.dlaSchroniska.pl to miejsce w sieci, w którym każdy z nas może dla wybranego bezdomnego zwierzaka w prosty i wygodny sposób kupić to, czego ten najbardziej potrzebuje. To możliwe, ponieważ pracownicy i wolontariusze ze schronisk przygotowują na potrzeby tej inicjatywy specjalne listy niezbędnych swoim podopiecznym produktów takich jak karma, środki pielęgnacyjne, legowiska, smycze, obroże czy zabawki. Na wsparcie nie trzeba przeznaczać dużych kwot – dla bezdomnego psa czy kota można kupić coś już za kilka złotych. Fundacja For Animals uczestniczy w akcji dlaSchroniska.pl od lutego tego roku, a Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Katowicach od marca.   (s)

Złoto, srebro i brąz dla dąbrowskich karateków

dodane 25.06.2015
[Dąbrowa Górnicza] Doskonale zaprezentowała się reprezentacja Dąbrowskiego Klubu Karate startując w Międzynarodowy Turnieju Karate Kyokushin Dzieci i Młodzieży „One World One Kyokushin”. Wśród ponad 550 startujących zawodników, trzy medale zdobyli zawodnicy z Dąbrowy Górniczej. Startując w kategorii kumite semi kontakt Bartosz Samek medal złoty, a Adrian Andrzejak medal srebrny. Brąz w kata wywalczyła Zuzanna Wróbel. W składzie reprezentacji Dąbrowy Górniczej na turnieju wystąpili również: Michał De Lorm, Wiktor Sroka, Wiktoria Sroka, Mateusz Jaciubek, Karol Pałęza, Adam Wnuk, Marcel Chałpka, Maciej Stefaniak, Jakub Kuszper, Lena Przetek, Agata Białk, Adam Ragan, Filip Kwietniewski, Michał Wnuk, Konrad Heliak, Darek Domagała, Mateusz Gajowiec. Opiekę nad startującymi sprawował sensei Marek Wywiał 1 Dan i senpai Michał Nowacki 3kyu. W konkurencjach kata i kumite rozegranych w kategoriach wiekowych i wagowych rywalizowały zawodniczki i zawodnicy z 50 ośrodków z Austrii, Czech, Ukrainy oraz z Polski. Rywalizację sportową na trzech matach oceniało łącznie 45 sędziów pod przewodnictwem shihan Tadeusz Krygowskiego (5 dan), który był Sędzią Głównym zawodów. – To bardzo dobry występ naszych zawodników, choć pozostaje pewien niedosyt, bo o miejsca na podium otarło się jeszcze kilku zawodników, walcząc w ćwierć finałach. Rywalizacja w międzynarodowym turnieju potwierdziła, że możemy walczyć o najwyższe miejsca na podium nie ustępując zawodnikom z innych krajów i wiodących klubów Polski. Cóż, potrzebna jest tylko jeszcze większa praca w przygotowaniach do kolejnych startów – mówi sensei Artur Sroka 4Dan, trener DKK, a także sędzia prowadzący jeden ze składów sędziowskich podczas turnieju. Organizatorem tegorocznego Międzynarodowego Turnieju Karate Kyokushin Dzieci i Młodzieży „One World One Kyokushin” był Klub ARS Kyokushinkai, prowadzony przez sensei Arkadiusza Sukiennika przy współpracy z władzami miasta i regionu oraz licznym gronem sponsorów, którzy po raz kolejny hojnie wspomogli organizację turnieju. (s)

Jacenty Jędrusik, sosnowiecki filar Teatru Rozrywki. Wspomnienie.

dodane 25.06.2015
[Region, Sosnowiec] Dziś mija druga rocznica śmierci Jacentego Jędrusika, wspaniałego aktora, reżysera, nieporównanego konferansjera, filara i twarzy Teatru Rozrywki, gdzie pracował od 1990 roku. Sosnowiczanina, najpierw ucznia Szkoły Podstawowej nr 2, potem jednego z najlepszych absolwentów Technikum Energetycznego im. W. Deląga. Urodzony w 1954 roku, późniejszy kreator kilkudziesięciu wiodących ról w najsłynniejszych musicalach chorzowskiej sceny, mieszkał z rodzicami i siostrą w kolonii fitznerowskiej przy ul. Gołębiej, nieopodal Fabryki Kotłów Parowych FAKOP, gdzie jako technik mechanik pracował jego ojciec. To właśnie muzykalny, ale i praktyczny ojciec, ceniący solidne wykształcenie, pokierował go do technikum. Przeznaczenia jednak nie można uniknąć. Szkoła ta bowiem, ze świetnie wyposażonymi pracowniami, oferowała uczniom również sporo kulturalnych zajęć pozalekcyjnych, jak orkiestra dęta, zespół muzyczny, kabaret, kółka artystyczne. A ponieważ Jacenty zawsze „dobrze czytał”, wysłano go do zespołu recytatorskiego, gdzie spotkał Ryszarda Wachowskiego, aktora Teatru Zagłębia, który prowadził szkolny teatrzyk. To właśnie Wachowski, świetny pedagog, dawał mu podstawy gry aktorskiej, rozbudził w młodym Jędrusiku miłość do sztuki, sceny, piękna poezji i prozy, zapraszał na spektakle sosnowieckiego teatru i przygotowywał do egzaminów w łódzkiej „Filmówce”.   Po latach, w wywiadach, Jacenty Jędrusik zdradzał, że wybrał aktorstwo nie dla oklasków i sławy, ale głównie z powodu potęgi tekstu, magii sceny i kostiumu, które dają mu władzę nad rzędami zasłuchanych i zapatrzonych widzów… Był perfekcjonistą, dlatego najpierw uroczysta cisza i zapatrzenie na scenę, na aktora, a dopiero potem rzęsiste oklaski były jego miarą sukcesu. Szkołę filmową ukończył z pierwszą lokatą i jak mówił „strasznie chciałem być aktorem dramatycznym”. Na dwa sezony związał się z Teatrem im. W. Bogusławskiego w Kaliszu, gdzie dyrektorem został Waldemar Wilhelm, jego pedagog z łódzkiej PWSFTiT. Tam, na profesjonalnej scenie, zdobywał pierwsze szlify i doświadczenia. Bardzo dobrze śpiewał, mówił, ruszał się, wkładał w role mnóstwo pracy. Obowiązkowość i lojalność kazała mu odmówić Juliuszowi Machulskiemu zdjęć do „Vabanku”. Szkoda, bo zapewne ominęła artystę jeszcze większa sława. W roku 1980, namówiony przez profesora Michała Pawlickiego, dyrektora Teatru Śląskiego, przyjechał do Katowic, zamieszkał i prawie dekadę występował w „Wyspiańskim”. Były to trudne lata, nie tylko dla teatrów. W tym czasie Jacenty Jędrusik zagrał dwadzieścia pięć ról, ale nie zawsze satysfakcjonujących jego talent i pracowitość. Lecz właśnie wtedy nawiązywał aktorskie przyjaźnie, jak ta z Henrykiem Konwińskim, coraz słynniejszym tancerzem, choreografem i reżyserem współpracującym z Operą Śląską, Operetką, „Rozrywką” i wieloma teatrami regionu, także Zagłębia. Później współdziałali ponad dwadzieścia razy, z ogromną korzyścią dla wystawianych spektakli. Zniechęcony, jak wspominał, atmosferą katowickiej sceny, postanowił… zerwać z aktorstwem i założył sklep w Chorzowie Batorym. Na szczęście dla widzów, a i dla jego kariery, co potwierdza dyrektor Dariusz Miłkowski, „Jacenty zbankrutował i wreszcie przyjął stałą ofertę pracy w naszym, chorzowskim Teatrze Rozrywki”. W placówce tej, która stała się drugim domem, zrobił karierę na miarę swojej wielkiej osobowości, zyskał uznanie i miłość widzów, ogromną sympatię zespołu, występował prawie ćwierć wieku, aż do przedwczesnej śmierci. Na jednej z najlepszych polskich scen muzycznych wreszcie mógł się rozwijać, wzbogacać repertuar, a nawet eksperymentować. Razem z Marią Meyer, Elżbietą Okupską i Stanisławem Ptakiem tworzyli filary „Rozrywki”.   Do historii teatru przeszły role tego mistrza słowa mówionego i śpiewanego w takich musicalach jak: „Opera za trzy grosze”, „Czarodziej z krainy Oz”, „ Człowiek z La Manchy”, „Skrzypek na dachu”, „Cabaret”, „Ewita”, „Oliver!” wyreżyserowany przez utalentowaną sosnowiczankę Magdalenę Piekorz, „Rocky Horror Show”, „Dyzma”, „Bal u Wolanda”, „Krzyk wg Jacka Kaczmarskiego”, „West Side Story”, „Jekyll and Hyde”, „Przebudzenie wiosny”, „Położnice szpitala Sw. Zofii”, „Sweeney Todd”, „Gottland”, w rock-operze „Jesus Christ Superstar”, komediach „Okno na parlament”, „O co biega?”, „Duch z Canterville”, „Producenci”, śpiewograch „Na szkle malowane” i „Kram z piosenkami”, którą reżyserował. I wiele innych, równie precyzyjnie opracowanych i zagranych, dramatycznych i wesołych.   Jedną z ostatnich, wspaniałych ról Jacentego Jędrusika był Góral w adaptacji „Historii filozofii po góralsku” ks. J. Tischnera, cudownym, kameralnym spektaklu. Był też aktorem filmowym, wystąpił w „Angelusie” i „Onirice” Lecha Majewskiego, w „Co słonko widziało” Michała Rosy, w „Na straży swej stać będę” Kazimierza Kutza, serialach. Nie mogło go zabraknąć w komediach po śląsku jak „Pomsta” (wg „Zemsty” A. Fredry) i „Zolyty” (wg „Ożenku” M. Gogola).   Zawsze znajdował czas na pracę z dziećmi i młodzieżą, na warsztaty teatralne w rodzimym technikum, współorganizował festiwale kolęd i pastorałek w Będzinie, pisywał felietony, niezrównanie prowadził koncerty sylwestrowe, bale i gale. Był bardzo dobrym, serdecznym, koleżeńskim człowiekiem. Pomimo tylu zawodowych sukcesów podkreślał, że najważniejsza dla niego jest rodzina. I chociaż od lat mieszkał na katowickim osiedlu Tysiąclecia, zawsze pamiętał o sosnowieckich korzeniach. Jacenty Jędrusik, mimo że nieustannie zapracowany, prowadził zdrowy tryb życia, uprawiał sport, ale 10 czerwca 2013 roku pokonały go problemy z sercem. Kiedy po pierwszym rozległym zawale i śpiączce dochodził do zdrowia w sosnowieckiej klinice, mówił, że dostał drugie życie. Miał tylu przyjaciół, tyle planów, oczekiwał rychłego powrotu do domu, do pracy. Niestety, Maestro chorzowskiego teatru, uhonorowany odznaczeniami i trzema Złotymi Maskami, zmarł, pomimo troskliwej opieki medycznej, po drugim, niespodziewanym zawale serca w Szpitalu Wojewódzkim w Sosnowcu 25 czerwca 2013 roku. 23 maja obchodził 59 urodziny… W poniedziałek, w Teatrze Rozrywki, odbył się uroczysty koncert poświęcony Jego pamięci. Były piosenki ze spektakli, w których grał główne role, rozmowy-wspomnienia, krótki, zabawny film z tournee zespołu. Żona pana Jacentego, primadonna Opery Śląskiej Joanna Kściuczyk-Jędrusik z synem Filipem odebrali, przyznany Mu pośmiertnie przez ministra kultury, srebrny medal Gloria Artis.   Dwugodzinne spotkanie, które prowadził jego organizator Krzysztof Karwat, zakończyła promocja książki autorstwa kierowniczki literackiej teatru, Jolanty Król pt. „Dobrym aktorem można być wszędzie, czyli subiektywny portret Jacentego Jędrusika”. Wydana przez Stowarzyszenie Miłośników Chorzowa stanowiła piękny prezent dla widzów, którzy nigdy Go nie zapomną. Teresa Stokłosa  

Zaciąg z Floty

dodane 24.06.2015
[Sosnowiec] Dwóch piłkarzy grających ostatnio we Flocie Świnoujście zasiliło sosnowieckie Zagłębie. Kontrakty z klubem podpisali Łukasz Sołowiej oraz Tomasz Margol (na zdjęciu). Sołowiej ma 26 lat i jest obrońcą. – Zdaję sobie sprawę, że oczekiwania kibiców zawsze są wysokie, trudno się dziwić, Zagłębie przez 35 sezonów grało w ekstraklasie. Tutaj walka o utrzymanie nie będzie jakimś wyznacznikiem tego, na co Zagłębie zasługuje. Nie chcę składać żadnych deklaracji, gdyż boisko zawsze wszystko brutalnie weryfikuje. Apetyty są rozbudzone. Gdy tutaj przyjechałem, byłem pod wrażeniem, baza treningowa rewelacyjna, w klubie wszystko poukładane. Gdy rozmawiałem z osobami z najbliższego otoczenia, to mówili, że super wybór, dobry kierunek. Wracając do presji, to jest to naturalne, kibice mają swoje oczekiwania, a my musimy starać się im sprostać i je spełniać – powiedział po podpisaniu kontraktu nowy defensor Zagłębia. Drugi z nowych graczy także ma 26 lat. Nowy pomocnik Zagłębia w minionym sezonie rozegrał po 7 spotkań w Limanovii (II liga - jesień) i Flocie (I liga - wiosna). Wcześniej bronił barw Sandecji Nowy Sącz (I liga - 24 spotkania), a także miał przygodę z Górnikiem Zabrze (2012/13, występy w Młodej Ekstraklasie). – W I lidze nikt przed nikim się nie położy. Flota bardzo dobrze grała na własnym terenie, a słabiej na wyjazdach. W Nowym Sączu przez pewien okres również nie byliśmy pokonani na własnym boisku, każdy mecz, w szczególności wyjazdowy, będzie ciężki, jednak Zagłębie nie jest na straconej pozycji. Analizowałem kadrę, jest wyrównana i solidna, wydaje mi się, że będzie dobrze. Dodatkowo baza i klub są na odpowiednim poziomie – powiedział drugi z nowych graczy. Przypomnijmy, że w ostatnim sezonie trenerem Floty był obecny szkoleniowiec Zagłębia, Romuald Szukiełowicz. (KP)
Wróć
Nowsze 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247 248 249 250 251 252 253 254 255 256 257 258 259 260 261 262 263 264 265 266 267 268 269 270 271 272 273 274 275 276 277 278 279 280 281 282 283 284 285 286 287 288 289 290 291 292 293 294 295 296 297 298 299 300 301 302 303 304 305 306 307 308 309 310 311 312 313 314 315 316 317 318 319 320 321 322 323 324 325 326 327 328 329 330 331 332 333 334 335 336 337 338 339 340 341 342 343 344 345 346 347 348 349 350 351 352 353 354 355 356 357 358 359 360 361 362 363 364 365 366 367 368 369 370 371 372 373 374 375 376 377 378 379 380 381 382 383 384 385 386 387 388 389 390 391 392 393 394 395 396 397 398 399 400 401 402 403 404 405 406 407 408 409 410 411 412 413 414 415 416 417 418 419 420 421 422 423 424 425 426 427 428 429 430 431 432 433 434 435 436 437 438 439 440 441 442 443 444 445 446 447 448 449 450 451 452 453 454 455 456 457 458 459 460 461 462 463 464 465 466 467 468 469 470 471 472 473 474 475 476 477 478 479 480 481 482 483 484 485 486 487 488 489 490 491 492 493 494 495 496 497 498 499 500 501 502 503 504 505 506 507 508 509 510 511 512 513 514 515 516 517 518 519 520 521 522 523 524 525 526 527 528 529 530 531 532 533 534 535 536 537 538 539 540 541 542 543 544 545 546 547 548 549 550 551 552 553 554 555 556 557 558 559 560 561 562 563 564 565 566 567 568 569 570 571 572 573 574 575 576 577 578 579 580 581 582 583 584 585 586 587 588 589 590 591 592 593 594 595 596 597 598 599 600 601 602 603 604 605 606 607 608 609 610 611 612 613 614 615 616 617 618 619 620 621 622 623 624 625 626 627 628 629 630 631 632 633 634 635 636 637 638 639 640 641 642 643 644 645 646 647 648 649 650 651 652 653 654 655 656 657 658 659 660 661 662 663 664 665 666 667 668 669 670 671 672 673 674 675 676 677 678 679 680 681 682 683 684 685 686 687 688 689 690 691 Starsze

Alert

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Zadzwoń lub napisz do "Wiadomości Zagłębia"
lub przyjdź na dyżur redakcyjny dziennikarzy!

 

zadzwoń: 32 265 00 05

 

napisz: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

 

tel. 32 265 00 05

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl