Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

Kultura

dodane 09.10.2018

A to Polska właśnie…

[Sosnowiec]

W 2016 roku w krakowskim wydawnictwie Karakter ukazała się książka Olgi Drendy zatytułowana „Duchologia polska. Rzeczy i ludzie w czasach transformacji” opowiadająca o przemianach, jakie zaszły w polskim społeczeństwie na przełomie lat 80. i 90. Książka ta zainspirowała Pawła Soszyńskiego, krytyka teatralnego, pisarza związanego z magazynem kulturalnym „Dwutygodnik”, do stworzenia spektaklu teatralnego wyreżyserowanego przez studenta Wydziału Reżyserii Dramatu w Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie – Jakuba Skrzywanka. Spektakl jest koprodukcją Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu i Teatru Zagłębia w Sosnowcu.

 

Oto sylwestrowy wieczór końca lat 90. Świat wchodzi w nowe tysiąclecie. Wizja końca świata, owych niepokojących zer w dacie jest coraz bliżej. Typowa gospodyni domowa – Matka Polka (Angelika Cegielska) – zaprasza gości na domowy rosół. Każda z postaci symbolizuje to, czego Polska w tamtej chwili najbardziej pragnęła: wiary w cuda, luksusu i politycznej odnowy. Pojawia się zatem Anatolij Kaszpirowski (zaskakująca i świetna w tej roli Irena Wójcik) hipnotyzujący publiczność i odliczający słynne „adin, dwa, tri”, umacnia w nich przekonanie o mistycyzmie, magii i cudach; obwieszona klejnotami, z nieodłącznym kieliszkiem w ręce, Alexis Colby (Natasza Aleksandrowitch w połówce różowej kreacji staje się na scenie prawdziwą celebrytką) z kultowej niegdyś „Dynastii” – symbol zachodniego blichtru i lepszego życia (przypomina się tu pamiętny cytat z „Telefrenii” Redlińskiego: „Układ Warszawski, Związek Radziecki rozwalili nie „Solidarność”, nie Jan Paweł II, nie Gorbaczow, nie Wałęsa, ani Balcerowicz. Naród odrzuciłby reformy Balcerowicza po pół roku. Odrzuciłby – gdyby nie wprowadzono go przedtem w amerykańskie koleiny. A czym wprowadzono? Dynastią. Na czterdzieści milionów Polaków Dynastię oglądało trzydzieści pięć. Dzieci w kołyskach słyszały dialogi z telewizorów. Nie rozumiały słów, ale fascynacje dorosłych wyczuwały”. W końcu pojawia się i człowiek znikąd, czyli Stan Tymiński (Michał Kosela) z nieodłączną czarną teczką, w której ciągle nie wiadomo, co się znajduje; a także Zagubiona Duszyczka, czyli zmarła dziewczyna (Irena Sierakowska); ukochany syn Matki Polki (Kamil Bochniak); Indianin/Małpa (Tomasz Muszyński); nad nimi wszystkimi krąży natomiast Duch Dziejów (Piotr Mokrzycki) obwieszony wstążkami i kolorowymi proporczykami, zmęczony i pełen obaw.

 

„Chciałem, aby ten spektakl był próbą opowiedzenia pewnej baśni, która spotkała Polaków w latach 90. – wyjątkowych, bo wówczas powstawały fundamenty obecnego kraju. Bez politykowania. Wskrzeszamy na scenie postaci mityczne, ale w duchu szekspirowskim. I próbujemy sprawdzić, jakie wywoływały w nas niegdyś emocje, a w jaki sposób są one dziś obecne, ale w innych maskach” – mówił w wywiadzie Skrzywanek.

 

Rozmowy przy rosole, najbardziej polskiej z polskich zup, toczą się więc wokół odchodzącej przeszłości, czasów, które skończą się wraz z wybiciem północy, a które miały przynieść owe wyczekiwane „nowe”, w domyśle „lepsze”. Barbie z Pewexu, dżinsy z Baltony, guma balonowa Donald, pierwszy w Polsce McDonalds, na otwarciu którego w 1992 roku pojawiła się nawet Agnieszka Osiecka, emocjonująca walka pomiędzy Alexis i Krystle – to pierwsze znaki nadchodzących nowych czasów. To czasy już nie komunizmu, ale jeszcze nie do końca kapitalizmu, czasy rozmyte, widmowe, pełne oczekiwań i rozczarowań. Pełne duchów przeszłości.

 

Polacy lubią stawiać granice – twierdzą twórcy spektaklu – odcinać się od przeszłości grubą kreską. Burzyć i budować od nowa. Dlatego gdy mija północ, na scenie zapanowuje chaos – spada zawieszona u sufitu bryła węgla – „kapitalistyczna asteroida”, jak mówił Skrzywanek. Nastąpił koniec, Matka Natura (Agnieszka Bałaga-Okońska) musi na nowo tworzyć rzeczywistość. A wtedy z ust jednego z bohaterów pada pamiętne zdanie „To co, że świat nie istnieje. Ale Polska istnieje!”. Polska Mesjaszem narodów? Znowu?!

 

To przedstawienie, pierwsze w nowym sezonie artystycznym i pierwsze za nowej dyrekcji Teatru Zagłębia, może podzielić widzów. Jego odbiór zależy bowiem od naszego wieku, doświadczeń i wspomnień, jakie mamy z owego okresu transformacji. Wybiórczość pamięci to zresztą kolejny temat poruszany na scenie. „Duchologia polska” jest więc przede wszystkim próbą odpowiedzi na pytania, czy transformacja rzeczywiście już się w Polsce dokonała? Czy była okresem społecznego zwycięstwa czy prywatnych porażek? A może jednym i drugim?


(MB)

 

Paweł Soszyński: „Duchologia polska”

reż. Jakub Skrzwanek

Teatr im. J. Szaniawskiego w Wałbrzychu /Teatr Zagłębia w Sosnowcu

premiera w Wałbrzychu: 21.09.2018, w Sosnowcu: 5.10.2018

 

 

Wróć Archiwum działu

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

PRACA

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl