Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: Radzimy - pomagamy

Ekwiwalent zamiast urlopu

dodane 12.08.2013
Mam problem z jednym z moich pracowników. Pod koniec przepracowanego miesiąca udowodniono mu kradzież gotówki. Czy w przypadku zwolnienia dyscyplinarnego należy mu wypłacić ekwiwalent za niewykorzystany urlop wypoczynkowy?   Emilia z Będzina   Ekspert radzi   Na podstawie art. 171 § 1 Kodeksu pracy należy stwierdzić, że w przypadku niewykorzystania urlop przysługującego w całości lub w części z powodu rozwiązania lub wygaśnięcia stosunku pracy, pracownikowi przysługuje ekwiwalent pieniężny. W związku z tym przepisem prawnym, prawo do ekwiwalentu jest niezależne od sposobu ustania stosunku pracy. Warto bowiem zaznaczyć, że jest ono prawem pochodnym od prawa do urlopu i również w przypadku rozwiązania umowy o pracę w trybie art. 52 Kodeksu pracy, ekwiwalent za niewykorzystany urlop po prostu należy się pracownikowi.   Zgodnie z orzeczeniem Sądu Najwyższego (I PR 42/80 z dnia 11. 06. 1980 r.), ekwiwalent pieniężny należny pracownikowi za niewykorzystany urlop wypoczynkowy podlega ochronie w takim samym zakresie, jak wynagrodzenie za pracę. Podążając tym tropem, można stwierdzić, że pracownik nie ma możliwości zrzeczenia się prawa do omawianego ekwiwalentu pieniężnego. Możliwa jest natomiast, zdaniem Sądu Najwyższego (wyrok z dnia 03. 12. 1981 r. IPRN 106/81), pewnego rodzaju „zamiana” ekwiwalentu za urlop na inne korzyści. Powinno do tego dojść w drodze ugody, na mocy której pracownik uniknie ewentualnych konsekwencji natury moralnej, czy majątkowej, które poniósłby pracownik, z którym z jego winy natychmiastowo rozwiązano umowę o pracę.   Nie ma Pani prawa do dokonania potrąceń ze wspomnianego ekwiwalentu, ponieważ zgodnie z art. 87 § 1 Kodeksu pracy, z wynagrodzenia za pracę – po odliczeniu składek na ubezpieczenie społeczne oraz zaliczki na podatek dochodowy od osób fizycznych – podlegają potrąceniu tylko następujące należności: 1. sumy egzekwowane na mocy tytułów wykonawczych na zaspokojenie świadczeń alimentacyjnych, sumy egzekwowane na mocy tytułów wykonawczych na pokrycie należności innych niż świadczenia alimentacyjne, 2. zaliczki pieniężne udzielone pracownikowi, 3. kary pieniężne przewidziane w art. 108 Kodeksu pracy.   W związku z powyższym, jest Pani zobligowana do wypłacenia ekwiwalentu za urlop, natomiast w przyszłości może Pani dochodzić swoich roszczeń wobec wspomnianego pracownika z tytułu kradzieży.   Agnieszka Rupniewska, prawnik   P. S. Czekam na kolejne pytania nurtujące czytelników Wiadomości Zagłębia.

Świadome wprowadzanie konsumenta w błąd

dodane 08.08.2013
  Około miesiąca temu razem z moją dziewczyna udaliśmy się do sklepu w celu złożenia reklamacji, poinformowaliśmy ekspedientkę o tym, że będziemy chcieli skorzystać z reklamacji z tytułu niezgodności towaru z umową. Po niespełna dwóch tygodniach moja dziewczyna udała się do tego sklepu w celu ustalania informacji na temat butów. Pani ekspedientka powiedziała jej, że reklamacja została uznana i powinna ona sobie wybrać jakiś towar z sklepu, jednak moją dziewczynę nie interesował żaden z produktów i poprosiła o zwrot gotówki. Osoba z którą rozmawiała odmówiła jej jednak  i powiedziała, że ma jeszcze 2 miesiące, aby wybrać sobie coś z tego sklepu. Niezwłocznie udałem się do tego sklepu i przypomniałem Pani pracującej w nim o obowiązującej ustawie. Było to dzień przed końcem 14 dni, które sklep miał na ustosunkowanie się do reklamacji, więc Pani poprosiła, aby przyjść następnego dnia (po tym okresie), a oni postarają się znaleźć identyczne buty. Mimo to gotówka została zwrócona następnego dnia. Taka praktyka zmuszania klienta do wyboru produktu ze sklepu wydaje mi się niewłaściwa. Czy mam rację? Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 27.07.2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej i zmianie kodeksu cywilnego (Dz.U. Nr 141, poz. 1176 ze zm.) sprzedawca ponosi 2-letnią odpowiedzialność za zgodność  towaru z umową. Na podstawie art.8 kupujący ma prawo żądać doprowadzenia towaru do stanu zgodnego z umową przez nieodpłatną naprawę albo wymianę na nowy, chyba że naprawa albo wymiana są niemożliwe lub wymagają nadmiernych kosztów. Przy ocenie nadmierności kosztów uwzględnia się wartość towaru zgodnego z umową oraz rodzaj i stopień stwierdzonej niezgodności, a także bierze się pod uwagę niedogodności, na jakie naraziłby kupującego inny sposób zaspokojenia roszczenia. Jeżeli kupujący, z przyczyn określonych powyżej, nie może żądać naprawy ani wymiany, albo jeżeli sprzedawca nie zdoła uczynić zadość takiemu żądaniu w odpowiednim czasie, lub gdy naprawa albo wymiana narażałaby kupującego na znaczne niedogodności, ma on prawo domagać się stosownego obniżenia ceny albo odstąpić od umowy. Od umowy nie może odstąpić, gdy niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową jest nieistotna. Przy określaniu odpowiedniego czasu naprawy lub wymiany uwzględnia się rodzaj towaru i cel jego nabycia.   Sprzedawca może zaproponować zaspokojenie roszczeń poprzez świadczenie zastępcze, np. wydanie innego towaru, jednak konsument nie ma obowiązku godzić się na takie rozwiązanie. Natomiast w sytuacji, gdy naprawa lub wymiana na ten sam towar są niemożliwe lub zbyt kosztowne, a propozycja wymiany towaru na inny nie zostanie przez konsumenta przyjęta, ma on prawo żądać obniżenia ceny albo od umowy odstąpić – żądać zwrotu gotówki gdy niezgodność ma charakter istotny. Sprzedawca nie ma prawa narzucić kupującemu wyboru innego towaru niż ten, który był przedmiotem umowy.   Praktyka sprzedawcy polegająca na przekazywaniu kupującym informacji o konieczności  wymiany towaru niezgodnego z umową na jakikolwiek inny z oferty, i tym samym braku  możliwości otrzymania zwrotu ceny, może wprowadzać konsumentów w błąd co do obowiązków sprzedawcy związanych z produktem, w szczególności w zakresie procedury reklamacyjnej. Takie postępowanie może stanowić nieuczciwą praktykę handlową polegającą na wprowadzaniu konsumentów w błąd w zakresie praw konsumenta (art. 5 i 6 ustawy z dnia 23.08.2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym ( Dz.U. nr 171 poz.1206).   Praktykę rynkową uznaje się za działanie wprowadzające w błąd, jeżeli działanie to w jakikolwiek sposób powoduje lub może powodować podjęcie przez przeciętnego konsumenta decyzji dotyczącej umowy, której inaczej by nie podjął. Wprowadzające w błąd działanie może dotyczyć praw konsumenta, w szczególności prawa do naprawy lub wymiany produktu na nowy albo prawa do obniżenia ceny lub do odstąpienia od umowy.   Adrianna Peć, rzecznik praw konsumenta w Sosnowcu

Fundusz alimentacyjny

dodane 08.08.2013
  Ustawodawca stawia sobie za cel wspieranie osób znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej z powodu niemożności wyegzekwowania alimentów. Temu celowi służy fundusz alimentacyjny, który finansowany jest ze środków budżetu państwa.   W przypadku bezskuteczności egzekucji osoba uprawniona – obywatel polski lub w określonych sytuacjach również cudzoziemiec, może złożyć do wójta, burmistrza lub prezydenta gminy swego zamieszkania wniosek o podjęcie działań wobec dłużnika alimentacyjnego. Do wniosku załączyć należy zaświadczenie organu prowadzącego postępowanie egzekucyjne o jego bezskuteczności, zawierające informację o stanie egzekucji, przyczynach jej bezskuteczności oraz o działaniach podejmowanych w celu wyegzekwowania zasądzonych alimentów. Wójt, burmistrz lub prezydent powinien zwrócić się do swego odpowiednika w miejscu zamieszkania dłużnika o wszczęcie wobec niego działań. Po otrzymaniu takiego wniosku organ przeprowadza wywiad alimentacyjny w celu ustalenia sytuacji rodzinnej, dochodowej i zawodowej dłużnika alimentacyjnego, a także jego stanu zdrowia oraz przyczyn niełożenia na utrzymanie osoby uprawnionej, a następnie odbiera od niego oświadczenie majątkowe oraz informuje dłużnika o przekazaniu do biura informacji gospodarczej informacji o zobowiązaniu lub zobowiązaniach dłużnika alimentacyjnego, w razie powstania zaległości za okres dłuższy niż 6 miesięcy. Dłużnik alimentacyjny złożyć powinien stosowne oświadczenie, pod rygorem odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań.   Organ przekazuje następnie te informacje komornikowi prowadzącemu postępowanie egzekucyjne. Jeśli dłużnik uniemożliwia przeprowadzenie wywiadu lub odmawia złożenia oświadczenia, o którym mowa powyżej, bądź odmawia zarejestrowania się jako bezrobotny lub nie podejmuje zaproponowanej mu pracy, wszczyna się postępowanie dotyczące uznania dłużnika alimentacyjnego za uchylającego się od zobowiązań alimentacyjnych. Konsekwencją takiego statusu jest to, że właściwy wójt, burmistrz lub prezydent mogą zwrócić się do starosty o zatrzymanie prawa jazdy dłużnika alimentacyjnego. Możliwość ta traktowana jest jako dolegliwa sankcja, która w swym założeniu ma skłonić zobowiązanego do regulowania swoich zobowiązań alimentacyjnych. Świadczenia z funduszu alimentacyjnego przysługują osobie uprawnionej do ukończenia przez nią 18 roku życia, albo w przypadku gdy uczy się w szkole lub szkole wyższej, do ukończenia przez nią 25 roku życia, natomiast w przypadku posiadania orzeczenia o znacznym stopniu niepełnosprawności - bezterminowo.   Świadczenia przysługują, jeżeli dochód rodziny w przeliczeniu na osobę w rodzinie nie przekracza kwoty 725 zł, przy czym wypłacane są w wysokości bieżąco ustalonych alimentów, jednakże nie wyższej niż 500 zł. Świadczenia z funduszu alimentacyjnego nie przysługują, jeżeli osoba uprawniona została umieszczona w instytucji zapewniającej całodobowe utrzymanie lub w pieczy zastępczej, bądź też zawarła związek małżeński.   Postępowanie w sprawie wypłaty świadczeń prowadzi wójt, burmistrz lub prezydent właściwy dla miejsca zamieszkania osoby uprawnionej. Ustalenie prawa do świadczeń oraz ich wypłata następują na wniosek osoby uprawnionej lub jej przedstawiciela ustawowego. Świadczenia z funduszu alimentacyjnego wypłaca się w okresach miesięcznych.   Paulina Jaciuk, aplikantka radcowska

Zagraniczny rozwód uznany w Polsce

dodane 08.08.2013
  Od wielu lat jestem mieszkanką Norwegii, wyjechałam tam na stałe. W roku 2001 rozwiodłam się i chciałabym złożyć w Polsce wniosek o uznanie wyroku rozwodowego. Jak wygląda taka procedura i co powinnam zrobić?   Emilia z Sosnowca   Ekspert radzi   W obecnie obowiązującym stanie prawnym, nie ma potrzeby przeprowadzania postępowania delibacyjnego, tj. postępowania, którego celem jest uznanie w Polsce zagranicznego orzeczenia sądowego, jednakże każda osoba mająca w tym interes prawny, może wystąpić do sądu z wnioskiem o ustalenie, że określone orzeczenie sądu państwa obcego podlega lub nie podlega uznaniu w Polsce. Konieczne będzie tu poświadczenie tłumaczenia, bądź sporządzenie tłumaczenia uwierzytelnionego wyroku rozwodowego przez tłumacza przysięgłego.   W związku z tym, że obecnie na stałe zamieszkuje Pani w Norwegii, sądem właściwym do rozpoznania sprawy będzie Sąd Okręgowy w Warszawie, VII Wydział Cywilny  Rejestrowy. Pani były mąż będzie uczestnikiem postępowania. Do wniosku powinna Pani dołączyć dokumenty, które potwierdzają orzeczenie rozwodowe, tj. odpis wyroku rozwodowego wydanego za granicą wraz z klauzulą stwierdzającą prawomocność tego wyroku, potwierdzony przez polski konsulat za granicą wraz z 3 kopiami tego dokumentu.   Wniosek może Pani złożyć osobiście na dziennik podawczy sądu albo wysłać listem poleconym z potwierdzeniem nadania. Od pozwu zostanie pobrana opłata w wysokości 300 zł, ale jeśli nie posiada Pani dochodów pozwalających na pokrycie kosztów sądowych, może Pani również złożyć wniosek o zwolnienie od kosztów. Prawomocne postanowienie o uznaniu wyroku rozwodowego zagranicznego sądu jest podstawą do dokonania zmian w księgach stanu cywilnego. Niestety, tego typu sprawy nie są rozstrzygane błyskawicznie i musi Pani liczyć się z terminem około 6-cio miesięcznym.   Agnieszka Rupniewska, prawnik   P.S. Czekam na kolejne pytania nurtujące czytelników Wiadomości Zagłębia.

Urlop na żądanie – decyduje pracownik czy pracodawca?

dodane 06.08.2013
  Z przyczyn osobistych nie mogę pojawić się w pracy przez dwa następujące po sobie dni robocze. W związku z tym wysłałam drogą elektroniczną wiadomość do mojego pracodawcy. Niestety, nie otrzymałam żadnej odpowiedzi. Czy możliwość wykorzystania urlopu na żądanie jest zależna od decyzji pracodawcy? Czy mogę traktować milczenie ze strony pracodawcy jako dorozumianą zgodę na udzielenie mi urlopu w tej właśnie formie?   Anna z Będzina   Ekspert radzi   Odwołując się do Kodeksu pracy pragnę zauważyć, że pracodawca jest obowiązany udzielić na żądanie pracownika i w terminie przez niego wskazanym nie więcej niż 4 dni urlopu w każdym roku kalendarzowym. Pracownik zgłasza żądanie udzielenia urlopu najpóźniej w dniu rozpoczęcia urlopu. Wydaje się, że celem ustawodawcy było, aby to właśnie pracownik mógł wykorzystać te dni urlopu wedle własnego uznania. Trudno byłoby założyć, że tego typu urlop jest udzielany przez pracodawcę, skoro pracownik może zgłosić żądanie wykorzystania tegoż urlopu w dniu jego rozpoczęcia. Rozsądnie byłoby, gdyby obie strony – zarówno pracownik, jak i pracodawca – współpracowali ze sobą. Wynika to z faktu, że pracownik powinien uprzedzić pracodawcę o korzystaniu z tego urlopu przed jego rozpoczęciem. Istotne jest także to, że pracownik powinien wystrzegać się nadużywania prawa do korzystania z tego urlopu i stwarzania, nawet potencjalnego, zagrożenia dla istotnych interesów pracodawcy, ponieważ pracodawca mógłby zastosować wobec pracownika sankcje przewidziane z tego tytułu prawem pracy.   Agnieszka Rupniewska, prawnik   P.S. Czekam na kolejne pytania nurtujące czytelników Wiadomości Zagłębia.

Prawo do instalacji licznika przedpłatowego

dodane 06.08.2013
  Pytanie czytelnika:   Staram się o zainstalowanie licznika energii elektrycznej typu prepaid do garażu w nowo wybudowanym budynku. Rozwiązanie takie jest dla mnie najlepsze ponieważ jest to garaż i zamierzam zużywać energię elektryczną w zależności od doładowania. Niestety, firma będąca głównym operatorem energii na naszym rynku po złożeniu przeze mnie podania odmawia instalacji takiego licznika. Po wielu kontaktach z firmą sprawa nadal pozostaje nierozwiązana. Jedyna sugestia, jaką otrzymałem, to najlepiej zainstalować zwykły licznik, następnie nie płacić, a po odcięciu i zapłaceniu kary starać się o licznik przedpłatowy.   Moje pytanie brzmi następująco: czy firma może odmówić klientowi sposobu płatności za energię (wybór licznika przedpłatowego)? Czy jest to zgodne z prawem pomimo tego, iż firma ogłasza na swoich stronach internetowych, że dba o każdego klienta pozwalając mu wybrać jak najlepszą ofertę dla niego?   Radzi Adrianna Peć, miejski rzecznik praw konsumenta w Sosnowcu:   Kwestia dotycząca  instalacji  przedpłatowego licznika  została  uregulowana w art. 6a ustawy z dnia 10 kwietnia 1997 r. Prawo energetyczne. Przepisy  te  przewidują możliwość zainstalowania przedpłatowego  układu pomiarowo-rozliczeniowego Kiedy przedsiębiorstwo energetyczne może zainstalować licznik przedpłatowy? Kiedy odbiorca co najmniej dwukrotnie w ciągu kolejnych 12 miesięcy zwlekał z zapłatą za pobrane paliwo gazowe, energię elektryczną, ciepło lub inne świadczone usługi przez okres co najmniej jednego miesiąca. Kolejna możliwość związana jest z sytuacja, gdy odbiorca nie ma tytułu prawnego do nieruchomości, obiektu lub lokalu, do którego są dostarczane paliwa gazowe, energia elektryczna lub ciepło bądź użytkuje nieruchomość, obiekt lub lokal w sposób uniemożliwiający cykliczne sprawdzanie stanu układu pomiarowo-rozliczeniowego.   Z przepisów wynika zatem, że ustawodawca dał przedsiębiorstwu możliwość  instalacji układu przedpłatowego w ściśle określonych przypadkach i tylko jeśli spełnione zostaną  wskazane w ustawie przesłanki. Oznacza to uprawnienie przedsiębiorstwa energetycznego, a nie jego obowiązek.

Zmiany w przepisach o upadłości konsumenckiej

dodane 06.08.2013
  Kontynuując tematykę upadłości konsumenckiej rozpoczętą w ubiegłym tygodniu, warto wskazać wady, jakie obecnie obowiązująca regulacja niewątpliwie posiada, i nad których poprawą pracują w tej chwili eksperci z zespołu ds. nowelizacji prawa upadłościowego i naprawczego przy Ministerstwie Sprawiedliwości.   Przepisy dotyczące upadłości konsumenckiej obowiązują w Polsce od 2009 roku, jednak od tego czasu odnotowano jedynie kilkadziesiąt przypadków ogłoszenia upadłości konsumenckiej na ponad 2 tys. złożonych wniosków w skali całego kraju. Wpływ na taką sytuację mają zbyt rygorystyczne przepisy, które stawiają wygórowane wymagania osobom wnioskującym o ogłoszenie upadłości konsumenckiej. Problem ten został dostrzeżony przez Ministerstwo Sprawiedliwości, które planuje zmienić dotychczasowe regulacje w sposób umożliwiający uproszczone, tańsze i powszechniejsze korzystanie z omawianej instytucji przez dłużników indywidualnych.   Jedną z najistotniejszych zmian będzie z pewnością możliwość zawarcia porozumienia z wierzycielami. Obecnie takie rozwiązanie możliwe jest wyłącznie w przypadku ogłaszania upadłości przez przedsiębiorcę. W obowiązującym stanie prawnym, dłużnik indywidualny, który decyduje się na złożenie wniosku o upadłość musi liczyć się z tym, że oddaje w stan upadłości cały swój majątek. Po wprowadzeniu zmian, dłużnik będzie miał możliwość zawarcia układu z wierzycielem, polegającego na tym, że za zgodą wierzyciela, dłużnik będzie mógł wyłączyć spod egzekucji swoje mieszkanie lub porozumieć się z wierzycielem w taki sposób, iż niezależnie od wielkości zadłużenia, z sumy uzyskanej ze sprzedaży mieszkania (które jednak weszło w skład masy upadłościowej) wydzielona zostanie kwota na zakup mniejszego i tańszego mieszkania dla dłużnika. Oczywiście aby w chwili składania wniosku mieć pewność zachowania mieszkania dla siebie, należy wcześniej skontaktować się z wierzycielem.   Wprowadzone zmiany pozwolą także na ogłaszanie upadłości osoby fizycznej większemu gronu dłużników. Dotychczas bowiem, jak już wspomniano w ubiegłym tygodniu, jednym z wymogów złożenia omawianego wniosku było istnienie zadłużenia u co najmniej dwóch wierzycieli. Teraz wystarczy, że dłużnik będzie miał jednego wierzyciela. Ponadto dotychczasowe regulacje zabraniały składania wniosków o upadłość osobom, które popadły w tzw. spiralę długów, czyli zaciągały kolejne zobowiązania na spłatę poprzednich, co w rzeczywistości doprowadzało do większego zadłużania się. Nowa regulacja przyznaje możliwość zgłoszenia upadłości przez każdego konsumenta, pod warunkiem, że stworzone lub powiększone przez niego zadłużenie nie było wynikiem umyślnego działania lub rażącego niedbalstwa. Ustawodawca rezygnuje także z przepisów wyłączających możliwość ogłoszenia upadłości konsumenckiej przez osoby, które rozwiązały umowę za porozumieniem stron.   Wprowadzone zmiany mają również na celu zmniejszenie kosztów postępowania w sprawie upadłości osób fizycznych. Przewiduje się także, że koszty te mógłby tymczasowo pokrywać Skarb Państwa, a w wyjątkowych sytuacjach mogą zostać nawet umorzone.   Upadłość osób fizycznych jest instytucją wysoce rozwiniętą w cywilizowanych krajach europejskich. W Polsce funkcjonuje ona zaledwie kilka lat, a jej efekty nie spełniają oczekiwań jakie stawiano podczas wprowadzania poprzednich regulacji. Wprowadzane zmiany są konieczne, aby usprawnić funkcjonowanie upadłości osób fizycznych tak, by efektywnością mogła się chociaż zbliżyć do tych instytucji funkcjonujących w innych krajach, co niewątpliwie będzie korzyścią zarówno dla dłużników jak i wierzycieli.   Adrian Nowak, prawnik

Upadłość konsumencka

dodane 05.08.2013
  Określenie „upadłość konsumencka” jest określeniem potocznym, gdyż w przepisach prawa instytucja ta występuje jako postępowanie upadłościowe wobec osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej.   Po pierwsze należy stwierdzić, że przy obecnym stanie prawnym ogłoszenie upadłości osoby fizycznej jest rzeczą bardzo trudną. Przez pewien okres znikomemu procentowi osób składających wnioski udało się zakończyć postępowanie pozytywnie. Ponadto postępowanie to jest kosztowne, wobec czego nie każdy dysponuje wystarczającymi środkami finansowymi, aby orzeczono względem niego upadłość.   Przechodząc do procedury należy przede wszystkim wskazać krąg osób uprawnionych do bycia „upadłym”. Zgodnie z ustawą prawo upadłościowe i naprawcze wniosek o ogłoszenie upadłości zgłosić może tylko dłużnik. Dłużnikiem tym może być: osoba fizyczna nie będąca przedsiębiorcą, wspólnicy osobowych spółek handlowych ponoszących ograniczoną odpowiedzialność za zobowiązania spółki, akcjonariusze spółki akcyjnej, a także osoby fizyczne prowadzące gospodarstwo rolne, jeżeli obok tego gospodarstwa nie prowadzą innego przedsiębiorstwa. Ważne do podkreślenia jest, iż w sytuacji jeśli małżonkowie posiadają majątek wspólny to nie mogą oni wspólnie złożyć takiego wniosku. Wniosek składa się indywidualnie.   Początkowo złożony wniosek podlega weryfikacji przez sąd poprzez zasięgnięcie informacji na temat wnioskodawcy w urzędzie skarbowym czy w krajowym rejestrze sądowym. Sąd oddali wniosek o upadłość, jeżeli w stosunku do dłużnika w okresie dziesięciu lat przed złożeniem wniosku o ogłoszenie upadłości między innymi: prowadzono postępowanie upadłościowe lub inne, w którym umorzono część lub całość jego zobowiązań, zawarto układ.   Sąd może ogłosić upadłość konsumenta w przypadku uznania, iż powstanie jego niewypłacalności nastąpiło wskutek wyjątkowych i niezależnych od niego okoliczności. Zgodnie z czym dłużnik zaciągając kolejne zobowiązanie będąc już niewypłacalnym nie ma szans na ogłoszenie przez sąd upadłości. Tak samo interpretowana będzie sytuacja, kiedy z dłużnikiem zostanie rozwiązana umowa o pracę z przyczyn leżących po jego stronie lub za jego zgodą. Wydaje się, że poza wskazanymi przesłankami z niewypłacalnością dłużnika musi wiązać się, także niewykonalność bieżących zobowiązań pieniężnych i w praktyce zwykło się przyjmować, iż dłużnik powinien mieć więcej niż jednego wierzyciela.   Kolejną istotną przesłanką warunkującą oddalenie wniosku o upadłość przez sąd jest niewątpliwie kwestia dotycząca majątku upadłego, a konkretniej jego braku, gdyż wówczas nie będzie możliwe zaspokojenie wierzycieli. Po drugie wniosek zostanie oddalony, jeśli majątek dłużnika (w znamienitych przypadkach chodzić będzie o nieruchomość) obciążony jest hipoteką czy zastawem, a część wolna od obciążeń nie spowoduje zaspokojenia wierzycieli. Sąd może umorzyć ponadto prowadzone przez siebie postępowanie, gdy konsument nie wskaże i nie wyda syndykowi całego majątku lub nie przedłoży niezbędnych dokumentów.   Prawidłowo sporządzony wniosek (najlepiej w takim wypadku skorzystać z pomocy profesjonalnego prawnika) należy wnieść do sądu rejonowego wydziału gospodarczego do spraw upadłościowych i naprawczych, właściwego ze względu na miejsce zamieszkania wnioskodawcy. Ogłoszenie upadłości skutkuje wyznaczeniem sędziego-komisarza, który nadzorował będzie całe postępowanie oraz syndyka. Jego zadanie polega na ustaleniu masy upadłości, czyli majątku upadłego jaki może zostać sprzedany, aby zaspokoić wierzycieli.   Po sprzedaży majątku, pozostałe niezaspokojone wierzytelności w tym trybie zostają umorzone i to w zasadzie jedyny plus. Zła wiadomość jest taka, że świadczenia okresowe czy zobowiązania powstałe po ogłoszeniu upadłości nie zostają umorzone. Upadły traci w praktyce możliwość dysponowania swoim majątkiem, dlatego decydując się na złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości powinniśmy to bardzo szczegółowo przemyśleć.   Patryk Żmija, prawnik

Szkolenia BHP

dodane 31.07.2013

Powrót do nazwiska byłego małżonka

dodane 31.07.2013
  Moja była małżonka wyszła powtórnie za mąż i zdecydowała, że przyjmie nazwisko drugiego, a zarazem obecnego, męża. Małżeństwo im się nie układa i starają się o rozwód. Z tego, co dowiedziałem się pocztą pantoflową, moja była żona wróciła do mojego nazwiska. Nie zgadzam się z taką sytuacją i chciałbym to wyrazić formalnie. Czy powrót do mojego nazwiska, przed rozwodem z obecnym mężem, jest zgodny z prawem?   Eligiusz z Sosnowca   Ekspert radzi   Jedną z podstaw prawnych dotyczących zmiany nazwiska jest art.59 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, który stanowi, że w ciągu trzech miesięcy od chwili uprawomocnienia się orzeczenia rozwodu, małżonek może przez oświadczenie złożone przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego powrócić do nazwiska, które nosił przed zawarciem małżeństwa. Nie jest to jednak jedyna podstawa uprawniająca do ubiegania się o zmianę nazwiska, gdyż taką możliwość daje równocześnie ustawa o zmianie imienia i nazwiska.   Artykuł 4 ust. 1 tej ustawy stanowi, że zmiany imienia lub nazwiska można dokonać wyłącznie z ważnych powodów, w szczególności gdy dotyczą zmiany: 1.imienia lub nazwiska ośmieszającego albo nielicującego z godnością człowieka, 2.na imię lub nazwisko używane, 3.na imię lub nazwisko, które zostało bezprawnie zmienione, 4.na imię lub nazwisko noszone zgodnie z przepisami prawa państwa, którego obywatelstwo również się posiada.   Warto jednak pamiętać, że w nomenklaturze prawniczej, zwrot „w szczególności” oznacz, że lista wymienionych powodów nie jest enumeratywna, czyli nie jest katalogiem zamkniętym. W praktyce oznacza to tyle, że Pańska była żona miała prawo powrócić do poprzedniego nazwiska z ważnej przyczyny, na przykład zła sytuacja w obecnym małżeństwie.   W związku z tym, że nie jest Pan stroną w sprawie zmiany nazwiska byłej żony, nie ma Pan możliwości zaskarżenia decyzji zapadłych w przedmiotowym postępowaniu.   Agnieszka Rupniewska, prawnik   P.S. Czekam na kolejne pytania nurtujące czytelników Wiadomości Zagłębia.
Wróć

Alert

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Zadzwoń lub napisz do "Wiadomości Zagłębia"
lub przyjdź na dyżur redakcyjny dziennikarzy!

 

zadzwoń: 32 265 00 05

 

napisz: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

 

tel. 32 265 00 05

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl